Łódź nie jest miastem typowym. Nie mamy tu typowego centrum, takiego jak jak Starówka w Warszawie. Mamy za to ulicę Piotrkowską — najdłuższy w Europie deptak, który niemal każdego dnia budzi kontrowersje, a ilu łodzian, tyle zdań na jego temat. Jakie jest Twoje?
Ostatnio przechadzam się Piotrkowską prawie codziennie. Wbrew słyszanym niechlubnym opiniom, że słynny deptak powoli umiera, postanowiłem przygotować foto relację właśnie stamtąd, ponieważ uważam zupełnie inaczej. W mojej opinii Piotrkowska wcale nie zamiera, wręcz przeciwnie — budzi się do życia i wygląda kwitnąco, a to za sprawą ogródków piwnych, których z każdym dniem przybywa.
Idąc wzdłuż Piotrkowskiej po szarym bruku, mam wrażenie, że właściciele lokali w tym roku chcą się prześcignąć, konkurując między sobą o to, który z nich zaoferuje gościom ładniejszy ogródek. Pięknymi, różnobarwnymi kwiatami, soczystą zielenią oraz wygodnymi, plecionymi fotelami zachęcają spacerowiczów do odwiedzin.
Tuż po zmroku robi się tu gwarno, wesoło i wielokulturowo. Niepowtarzalny klimat sprawia, że przestaje być ważne, czy pochodzisz z Polski, Niemiec, Anglii czy nawet Konga bądź Chin. Także nieznajomość języka przestaje być barierą nie do pokonania — liczy się dobra zabawa w doborowym towarzystwie, oczywiście w dobrym miejscu, czyli na Pietrynie. Ona ożywa wtedy na nowo, wydaje się, że jest w swoim żywiole.
Ktoś mógłby jednak powiedzieć, że nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej. Owszem, ale czy faktycznie Piotrkowska umiera? Jak sądzisz?
Autor: Paweł Strzałka
Korekta: M.K.
Udostępnij artykuł na Facebooku


