Archive | A, B, C, D, E

C jak Cerkiew katedralna Św. Aleksandra Newskiego

W tym tygodniu pod lupą Redakcji Eldezetu znalazło się: C. C jak Cerkiew katedralna Św. Aleksandra Newskiego.

Kościołów w Łodzi jest wiele jednak ta konkretna Świątynia jest wyjątkowa. Mowa o Cerkwi katedralnej Św. Aleksandra Newskiego przy ulicy Kilińskiego 56. Czytaj dalej

Kategoria: A, B, C, D, E, ABC ŁodziKomentarze są wyłączone

B – Bazylika Archikatedralna im. św. Stanisława Kostki

Udostępnij artykuł na Facebooku

Z racji jubileuszu dziewięćdziesięciu lat istnienia diecezji łódzkiej, czas wrócić do niemal początku łódzkiego alfabetu. Dzisiaj przedmiotem naszego zainteresowania będzie „B” — Bazylika Archikatedralna im. św. Stanisława Kostki.

 

Początki prac nad bazyliką archikatedralną datuje się na rok 1895, kiedy to powstał komitet budowy bazyliki. W jego skład weszli najwięksi fabrykanci w Łodzi, m.in.: Juliusz Teodor Heinzel, Edward Herbst, Juliusz Kunitzer, Józef Richter czy Adolf Hofrichter.

W 1898 roku miała ruszyć budowa, jednak firma Wende&Zarske, która wygrała konkurs na ten projekt, budziła wiele kontrowersji. Najwięcej protestów wywoływało wyznanie właścicieli — łódzcy katolicy nie chcieli, by ich bazylikę stawiali protestanci. Dlatego też wymuszono sporządzenie nowego projektu, który zlecono Siegfriedowi Sternowi. Współautorem przedsięwzięcia i architektem był berlińczyk Emil Zillmann.

 

Murowany budynek powstawał w latach 1901–1912. Nieotynkowana, jasnożółta cegła jest typowa dla stylu Rohbau. Sama bryła bazyliki przypomina katedrę Notre Dame, jednak ten trójnawowy budynek wzorowany jest na niemieckiej katedrze w Ulm. Całość budowy bazyliki zakończyła się w 1927 roku.

Znajdująca się przy ul. Piotrkowskiej 265 katedra dwukrotnie przeżywała ciężkie chwile. Pierwszy raz w czasie okupacji, gdy została zamknięta i zamieniona w magazyn wojskowy. Drugą próbą był pożar z 1971 roku, który zniszczył dach, a także uszkodził sklepienia, tynki, ołtarz główny i organy.

Do wnętrza katedry wchodzimy przez wielkie wahadłowe drzwi. Bogate wyposażenie i wystrój kościoła, w połączeniu z jego architekturą robią niesamowite wrażenie. W bazylice, z racji jej rangi i wyjątkowości, odbywają się istotne uroczystości zarówno państwowe jak i religijne. Wiele takich wydarzeń pozostawia ślad w postaci pamiątkowych tablic. Pierwsza taka tablica znajduje się na zewnątrz, natomiast pozostałe już wewnątrz katedry, począwszy od lewej nawy kościoła, a zakończywszy na prawej.

Przed katedrą znajdziemy 3 pomniki, które w ważnych i trudnych dla łodzian chwilach przyciągają wiernych. Pierwszym z nich jest Grób Nieznanego Żołnierza. Jego pierwsze odsłonięcie nastąpiło już w 1925 roku. Niestety jednak, w listopadzie 1939 roku okupanci niszcząc wszystkie łódzkie pomniki, zniszczyli także płytę Nieznanego Żołnierza. Pomnik odbudowano w 1946 roku. Wtedy też, w narożniku postawiono znicz z wiecznym ogniem.

W dziesiątą rocznicę „cudu nad Wisłą” tj. w 1930 roku przed łódzką katedrą stanął drugi pomnik, poświęcony księdzu Ignacemu Skorupce. Od tego czasu, plac przed bazyliką stał się miejscem najważniejszych uroczystości i manifestacji religijno-patriotycznych. Podobnie jak poprzedni monument, w 1939 roku okupanci dokonali dewastacji pomnika. Jednak jego elementy przechowywane w budynkach diecezjalnych posłużyły do odbudowy obelisku w 1989 roku. Cokół pomnika zwieńczony jest rzeźbą Jezusa niosącego krzyż na Golgotę.

 

Od 2000 roku w pobliżu wyżej wymienionych pomników stoi także pomnik Jana Pawła II. Przypomina on o wizycie Ojca Świętego w Łodzi z czerwca 1987 roku. Pomnik był i nadal jest ważnym miejscem dla wielu łodzian.

 

 

Autor: AK i Drabek

Korekta: Magdalena Wójcik

 

Źródło i więcej informacji nt. archikatedry łódzkiej: http://www.katedra.lodz.pl/

 

Kategoria: A, B, C, D, E, ABC ŁodziKomentarze są wyłączone

D jak Dętka, czyli wpuszczeni w kanał

Udostępnij artykuł na Facebooku

W dzisiejszym wydaniu Abecadła Łodzi cofniemy się o kilka liter w stosunku do ostatniego artykułu. Przedmiotem naszego zainteresowania będzie „D” – od miejsca zwanego potocznie „Dętka”. Oczywiście nie stanowi ona nieodzownego elementu opony, a jedno z najbardziej nietypowych i ciekawych łódzkich muzeów, gdzie dla zwiedzających został udostępniony pierwszy w Polsce tunel wodociągowy.

 

 

 

„Dętka” znajduje się w centrum Łodzi, tuż za pomnikiem Tadeusza Kościuszki na pl. Wolności. Wybudowana w 1926 roku stanowiła podziemny, owalny zbiornik na wodę. Jednak od lat już nie użytkowany. Do kanału „Dętki” wpuszczano wodę, a następnie po otwarciu odpowiedniej zasuwy, spuszczano ją do kanałów, które wymagały oczyszczenia. Obecnie czynność ta wykonywana jest przez specjalnie do tego przystosowane samochody, toteż początkowa funkcja straciła na znaczeniu. Architektem zarówno omawianego przez nas kanału, jak i kanalizacji w znacznej części miasta, był William Lindley, kojarzący się łódzkim studentom głównie z umiejscowieniem przy ulicy nazwanej jego nazwiskiem – Uniwersyteckim Rektoratem.

Kanał „Dętka” o wymiarach 142m długości, 187cm wysokości oraz ok. 150  cm szerokości sprawia, że można swobodnie spacerować podziemnymi korytarzami. Wejście do kanału wygląda, jak loch wewnątrz placu, gdzie po krętych schodach wchodzimy do muzeum. W nim właśnie, mamy jedyną sposobność zapoznania się z wystawą artysty Roberta Kuśmirowskiego. Przed nim samym postawiono niełatwe zadanie – z jednej strony połączenie przeszłości z teraźniejszością, z drugiej zaś przedstawienie Łodzi w nowym świetle. Wynikiem prac autora wystawy jest zestawienie archiwalnych fotografii i dokumentów dotyczących budowy łódzkich kanałów z współczesnymi zdjęciami wykonanymi przez Kuśmirowskiego, który niejako wcielił się w rolę budowniczych kanałów. Tym samym przedstawił Łódź, taką, której dotychczas nie znaliśmy. Ponadto przestawił Łódź taką, której obecnie już nie zobaczymy  – rozmach i zapał, z którym budowano podziemny labirynt kanałów w latach 20. i 30. ubiegłego wieku. Dodatkowo, aby nadać wycieczce charakteru, zwiedzający otrzymują kask z lampką – taką samą, jak w swojej pracy w kanałach używają pracownicy ZWiK.

 

 

W październiku muzeum czynne jest w piątek (godz. 10.00 – 14.00) oraz w weekendy (14.00 – 18.00). Natomiast, w okresie jesienno – zimowym „Dętka” jest nieczynna. Dlatego też wszystkich zainteresowanych zapraszamy do odwiedzania muzeum w tych ostatnich dniach miesiąca. W okresie wiosenno – letnim Dyrekcja Muzeum Miasta Łodzi przewiduje ustalenie innych godzin wejść. W związku z tym spóźnialskich zapraszamy na stronę muzeum (źródła). Cena biletów nie jest wygórowana – 5 zł bilet normalny, a 3zł ulgowy. Bilety do nabycia są w obiekcie należącym do Muzeum Miasta Łodzi na Pl. Wolności 2.

 

Podsumowując, chciałbym dodać, że  podczas wizyty w „Dętce” możecie spodziewać się, że będziecie wpuszczeni w kanał.  Jednak tylko w pozytywnym – dosłownym tego słowa znaczeniu. Muzeum o wystroju niespotykanym na co dzień, o historii naszego miasta, której nie uczymy się w szkole warte jest odwiedzenia!

 

Źródła:
http://www.muzeum-lodz.pl/inne/detka.php
http://www.zwik.lodz.pl/module-Aktualnosci-action-Szczegoly-ID-60.html

 

Autor: Szymon Drab

Korekta: AK

Kategoria: A, B, C, D, E, ABC ŁodziComments (1)

E jak Experymentarium

Udostępnij artykuł na Facebooku

Dziś kolejna litera naszego eldezetowego alfabetu niezwykłych miejsc Łodzi. E jak EXPERYMENTARIUM!

 

Nie jest tajemnicą, że jednym z przyjemniejszych sposobów nauki, jest zdobywanie wiedzy poprzez zabawę i doświadczenia. Kształtuje się w ten sposób naszą wyobraźnię, pobudza do działania, myślenia oraz rozwija zainteresowania. Dlatego dla nauczycieli, rodziców i przede wszystkim dzieci mamy do zaproponowania nowe miejsce — Experymentarium. Mieści się ono w Manufakturze na pierwszym piętrze, sąsiadując z centrum rozrywki Jazda! Park. Stanowi ośrodek, w którym mieszczą się wystawy pozwalające zrozumieć zagadnienia z różnych dziedzin nauki — począwszy od mechaniki, poprzez logikę, a zakończywszy na akustyce, optyce, dynamice itd. Zwiedzający za pomocą zabawy i samodzielnego przeprowadzania doświadczeń,  interaktywnych stanowisk i eksponatów takich jak młynek Crooksa, tunel świetlny, odczucie temperatury i innych odkrywają niezrozumiały dotąd świat.

Osobiście przyznaję, iż największe wrażenie zrobił na mnie vortex tunnel. Jest to wirujące pomieszczenie długie na sześć, a szerokie na trzy metry. Jego zadaniem jest oszukać nasz błędnik. Krótki spacer po znajdującym się wewnątrz moście sprawia, że odnosi się wrażenie posiadania w sobie kilku… promili — bezcenne! Na szczęście w tunelu znajduje się barierka, dzięki której można wrócić, gdyż obawiam się, że w innym wypadku byłoby to znacznie utrudnione. Ponadto Experymentarium organizuje również różnego rodzaju warsztaty, lekcje tematyczne czy wykłady, a nawet urodziny, które w połączeniu z Arena Laser Games mogą stanowić niezapomnianą imprezę dla naszych pociech.

Tuż przy wystawie dotyczącej fizyki, mieści się druga — dotycząca historii, a dokładniej rzecz ujmując — starożytnego Egiptu. Wystawa zatytułowana „MUMIA — w poszukiwaniu nieśmiertelności!” jest największą w Polsce wystawą poświęconą tej tematyce. Wśród ponad 200 eksponatów zaprezentowanych na wystawie, możemy obejrzeć posągi bogów i faraonów, złotą maskę Tutenchamona czy popiersie Neferetiti. Ponadto, wystawa zawiera m.in. malowidła z egipskich grobowców, przedmioty codziennego użytku, bogatą kolekcję biżuterii, sarkofagi, rydwany, broń. Widać więc wyraźnie, że nie jest to zbiór przypadkowo zebranych przedmiotów, a porządnie zorganizowana wystawa tematyczna.  Ciekawymi atrakcjami są także: stanowisko do przeprowadzania rytuału mumifikacji połączone wraz z jej prezentacją oraz przeklęty grobowiec, który jest nie lada atrakcją nie tylko dla najmłodszych, ale i dla dorosłych. Przekonajcie się sami!

 

 

Źródła:

1. www.experymentarium.pl

2. www.tajemnice-egiptu.pl

 

 

Autor: Szymon Drab

Korekta: Gosia Duczek

Kategoria: A, B, C, D, E, ABC Łodzi, Wtyczka KulturalnaKomentarze są wyłączone

A jak Arena Laser Games

Udostępnij artykuł na Facebooku

Jeżeli boisz się siniaków, często towarzyszących zabawie w paintball, lub twoje weekendowe plany psuje nienajlepsza pogoda, a nie chcesz siedzieć bezczynnie w domu — Arena Laser Games (ALG) jest właśnie dla Ciebie!

 

 

Laserowy Paintball, Elektroniczny Paintball – to częste wyrażenia określające powstałe w 2009 roku miejsce na II piętrze łódzkiej Manufaktury. Jednak w przeciwieństwie do prawdziwej „strzelaniny kulkowej”, w tym wypadku przeciwnika atakujemy wirtualną wiązką laserową. Całość uatrakcyjnia niesamowity wystrój wnętrza hali, w której odbywa się zabawa — rodem science fiction. Przygaszone światło, efekty dźwiękowe i świetlne, labirynt oraz dym — to tylko niektóre z atrakcji, które czekają na wszystkich uczestników. Opisawszy pokrótce, co nas czeka w ALG, przejdę do omówienia poszczególnych elementów Laserowego Paintballu.

 

1. Zasady: Zabawa polega na zdobyciu jak największej ilości punktów. Zdobywamy je, celnie trafiając w kamizelkę lub karabin przeciwnika (oba przedmioty opisane poniżej). Musimy jednak pamiętać, że w labiryncie kryją się przeciwnicy, którzy są do nas tak samo wrogo nastawieni, jak my do nich! Wykazać się zatem musimy większą inteligencją, szybkością, sprytem i refleksem. ALG proponuje 3 rodzaje rozgrywek: wariant 1 na 1 (duel), w którym wbiegamy na arenę tylko z 1 przeciwnikiem (rzecz jasna, wygrywa ten, który więcej razy „ugodzi” stronę przeciwną) oraz warianty 2 i 3, które obejmują już większą ilość graczy. W tym przypadku możemy zagrać: każdy przeciwko każdemu (free for all) bądź drużynowo (deathmatch). Wybierając drugi sposób rozgrywki, musimy uważać, z uwagi na punkty ujemne, aby nie trafić w gracza należącego do naszej drużyny!

2. Miejsce: Rozgrywkę zaczynamy w pomieszczeniu, w którym zakładamy kamizelkę oraz bierzemy do ręki laserowy karabin. Następnie czekamy na sygnał otwierający kryptę — labirynt. Rywalizacja odbywa się w pomieszczeniu o powierzchni 400 m2. Spokojnie więc możemy znaleźć miejsce, z którego po sygnale startu zaczniemy szukać przeciwników. Cała hala to labirynt, uatrakcyjniona dodatkowo efektami świetlnymi, dymem, różnego rodzaju beczkami i pudłami, zza których możemy czyhać na przeciwnika. Dodatkowo ALG wprowadziło nastrojową muzykę i przyciemnione światło, dzięki któremu widoczność jest ograniczona, a tym samym adrenalina i rywalizacja zwiększa się jeszcze bardziej.

3. Sprzęt: Wchodząc do labiryntu, otrzymujemy kamizelkę oraz przypięty do niej karabin. Kamizelka posiada czujnik trafień — po każdorazowym pokazuje się imię gracza, który nas zestrzelił. Trafienie powoduje także sygnały dźwiękowy i świetlny, informujące, że zostaliśmy wyłączeni z gry na kilka sekund, co umożliwia nam spokojnie przemieszczenie się w inne zaułki labiryntu. Aby nie pomylić przeciwników z graczami własnej drużyny, kamizelki wyposażone są w różne diody, umożliwiające właściwe rozpoznanie się. Karabin laserowy posiada specjalną soczewkę, ukrytą wewnątrz lufy karabinu i wysyłającą wiązkę po naciśnięciu jego spustu. Jeśli laser trafi w czujniki znajdujące się w kamizelce lub karabinie przeciwnika, zdobywamy punkt dla siebie bądź swojej drużyny.

 

Jak widać z powyższego, zasady nie są skomplikowane. Każdy indywidualnie określa strategię, którą będzie wdrażał podczas rozgrywki. Możemy zarówno, niczym snajper, ukryć się w zakamarku i czekać aż przeciwnik znajdzie się w naszym zasięgu, jak i biegać po całym terenie, unikając strzałów i równocześnie samemu próbować celnie trafić. Po zakończeniu gry otrzymujemy komputerowy wydruk naszych poczynań, na którym znajdują się m.in. liczba trafień, punktów czy strzałów, które sami otrzymaliśmy. Dla wycieńczonych wcześniejszymi zmaganiami otwarto pub, w którym możemy zaopatrzyć się w napoje regenerujące dla każdej grupy wiekowej.

 

Tytułem zakończenia, warto wspomnieć o cenie tej przyjemności. Cennik indywidualny podzielony jest na okres od poniedziałku do piątku w godzinach 12:00–16:00 i 16:00–22:00 oraz weekendy. W tygodniu, w godzinach porannych, koszt 15 minut wynosi 10zł, natomiast 20 minut kosztuje 12 zł. Po godzinie 16 cena idzie w górę, a tym samym koszt wynosi odpowiednio 16 i 18zł. W weekendy ALG proponuje 20 minut zabawy za 22zł oraz 25 minut za 25zł. Jednak spora ilość promocji, zniżek i rabatów powoduje, iż stali bywalcy na cenę narzekać nie mogą.

 

Pierwszy raz przychodząc do Areny Laser Games, zastanawiałem się, czy cena nie jest troszkę wygórowana — „10zł za jakieś 15 min?”. Jednak wychodząc na czworaka ze zmęczenia, z uśmiechem od ucha do ucha, uzmysłowiłem sobie, że tak nie jest. Polecam każdemu odwiedzającemu Manufakturę (szkoda, że tak mało tutaj takich atrakcji!), aby zajrzał do ALG i spróbował rozgrywki w kosmicznym świecie. Wiek nie ma znaczenia, liczy się chęć zabawy i pozytywnej rywalizacji…

 

 

Źródło: http://www.arena-lasery.pl/

 

 

Autor: Szymon Drab

Korekta: Małgorzata Kostelecka

Kategoria: A, B, C, D, E, ABC ŁodziKomentarze są wyłączone

B jak Botanik w Łodzi, czyli zielono mi!

Udostępnij artykuł na Facebooku

Przyznam się szczerze, że mimo iż mieszkam w Łodzi od urodzenia, czyli plus minus 20 lat, to nie wiem o niej nic. Moja wiedza ogranicza się do tego, co ewentualnie usłyszałam od innych lub przeczytałam. Gdyby ktoś poprosił mnie o polecenie ciekawych miejsc w naszym mieście to standardowo poleciłabym Manufakturę, ulicę Piotrkowską, cmentarz żydowski… Ale jeśli miałabym powiedzieć, czemu akurat te miejsca i co w nich takiego wyjątkowego, to stwierdziłabym, że mam wielki problem! No bo przecież nic o nich nie wiem! Zdaję sobie jedyne sprawę z tego, że istnieją w naszym mieście i są  charakterystyczne dla Łodzi. Nic poza tym!

Ogród botaniczny. Fot. Sonia D.

Przerażona sama sobą, zastanawiałam się, czy tylko ja tak mam? W celu zorientowania się w całej sytuacji postanowiłam zrobić małe doświadczenie. Zaczęłam pytać ludzi, co ciekawego i interesującego znajduje się w Łodzi. Proponowano mi standardowe miejsca, które już wcześniej wymieniłam. Jednak problem pojawiał się wtedy, kiedy pytałam, co takiego wyjątkowego jest w tych obiektach? Zazwyczaj pytaniu towarzyszyła długa cisza lub jeszcze dłuższe zastanawianie się. Szczerze mówiąc, ucieszyłam się, że nie jestem sama. Choć z drugiej strony, nieświadomość mieszkańców rysuje smutny obraz naszej znajomości łódzkiej historii. Dlatego, stojąc na straży kultury i wiedzy naszego społeczeństwa, postanowiłam odkrywać Łódź na nowo! Przyznaję, wielkim autorytetem w tej dziedzinie nie jestem, ale jak nie ja to kto? Przecież nie tylko turysta powinien interesować się naszym miastem, ale również rodowity mieszkaniec. Wstydźmy się za naszą niewiedzę! Ja się wstydzę! Więc w takim razie zróbmy coś z tym!

Stwierdziłam, że moje pierwsze poszukiwania i odkrywania Łodzi zacznę od miejsc, które rzadko odwiedzałam lub nie odwiedzałam wcale. Całkowicie przypadkowo moim pierwszym obiektem zainteresowań stał się Ogród Botaniczny. Miejsce prawie że zapomniane przez większość naszego społeczeństwa. Zapewne „Bałuciarze” bywają tam zdecydowanie rzadziej niż mieszkańcy Retkini. Jednakże jeśli lubimy przyrodę, ciszę i spokój to idealne miejsce
do kontemplacji natury.

Widok na dział alpinarium. Fot. Sonia D.

O koszta martwić się nie musimy, ponieważ za bilet normalny zapłacimy 4, a za ulgowy 2zł. Jedyne nad czym ubolewam, to że nie dostaje się przy wejściu biuletynu z mapką ogrodu. Byłoby to zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż bieganie i szukanie tabliczek informacyjnych z możliwymi trasami do zwiedzania. Kolejnym minusem jest to, że nie możemy liczyć na żaden zakup napoju itp. Dlatego proponuję, aby zabierać ze sobą przekąski i zorganizować tam wspólny piknik ze znajomymi. Na takie rodzinne, towarzyskie spotkania jest naprawdę dużo miejsca. Mogę również polecić Botanik jako dobre miejsce na romantyczną randkę. Jednak z zastrzeżeniem, że nie każdy dział jest tak bardzo atrakcyjny, by móc go podziwiać. Szczególnie polecam teren ogrodu japońskiego, alpinarium, dział kolekcji roślin ozdobnych. Są tam śliczne oczka wodne, wodospady i przepiękne skalniaki, po których możemy się wspinać. Zaskoczyła mnie również utrzymana czystość na terenie ogrodu, ponieważ jest to rzadki widok w naszym mieście.

A teraz mała zaobserwowana ciekawostka. W ogrodzie botanicznym znajduje się również dział roślin leczniczych. Ku mojemu zaskoczeniu, rośliny te są bardzo popularne wśród osób starszych. Otóż zauważyłam jak starsza pani obrywała listki jednej z nich. Podejrzewam, że to wynik tego, iż w aptekach tabletki ziołowe są dość drogie… A może to jedynie taka zabawa w farmaceutkę lub w zielarkę…. Nie wnikam.

Oczko wodne w sektorze ogrodów japońskich. Fot. Sonia D.

Pomysł utworzenia Ogrodu Botanicznego w Łodzi narodził się w latach trzydziestych XX wieku. Zainicjowany został przez Stefana Rogowicza. Po II wojnie światowej wydzielono 1,3 ha powierzchni, którą przeznaczono na Ogród Roślin Leczniczych. Niedługo potem Zarząd Miejski wraz z Uniwersytetem Łódzkim zorganizowali konkurs na opracowanie projektu Ogrodu Botanicznego w Łodzi. Konkurs wygrał zespół składający się z Władysława Niemirskiego i Alfonsa Zielonko. Ich projekt zakładał, iż ogród będzie rozciągał się na powierzchni 85 ha. Mimo wygrania konkursu, projekt nie doczekał się realizacji. Ostatecznie miejsce to rozbudowano według projektu inż. Henryka Tomaszewskiego w 1967 roku. W 1992 roku, z powodu reorganizacji zieleni miejskiej, doszło do wydzielenia Ogrodu Botanicznego wraz z Palmiarnią jako odrębnej jednostki, która podlega Wydziałowi Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Łodzi.

Ogród Botaniczny to może mało charakterystyczne miejsce dla naszego miasta, ale na pewno takie o którym warto pamiętać. Nie jest to obiekt typowo turystyczny, jednak polecać go będę osobom, które potrzebują miejsca na przemyślenie pewnych spraw czy chwilę na refleksję lub relaks.

Autor: Sonia D.

Korekta: Małgorzata Kostelecka

Kategoria: A, B, C, D, E, ABC ŁodziComments (1)

Aquapark Fala

Udostępnij artykuł na Facebooku

Pierwszą pozycję do naszego ‘ABeCadła’ wybrałem nie bez przyczyny. Najważniejszym powodem jest to, że nadaje się do spędzenia czasu zarówno w słoneczne, jak i deszczowe dni.

 

Dogodne położenie w centrum Łodzi, w pobliżu Atlas Areny oraz stadionu Łódzkiego Klubu Sportowego — „Fala”, sprawia, że trudny i daleki dojazd nie staje się wymówką dla łodzian z każdej części miasta.

 

 

Obecny Aquapark stanowi kontynuację wybudowanego 19 czerwca 1969 r. a zamkniętego z powodu wad konstrukcyjnych w 1992 r. kąpieliska „Fala”. Składał się on z 4 basenów, w tym jednego posiadającego sztuczną falę — co było ewenementem, a przez to i nie lada atrakcją jak na tamte czasy. Jedynym minusem mogła być jego sezonowość, z uwagi posiadania tylko odkrytych basenów. Jednak niska cena biletu wstępu i duża powierzchnia sprawiały, że w letnie dni łódzka Fala była oblegana przez mieszkańców naszego miasta.

Na miejscu zamkniętego i podniszczonego terenu starej „Fali” — po 15 latach od zamknięcia, 31 stycznia 2008 r. do użytku oddana została nowa, stanowiąca największy park wodny w Polsce.

Nie ukrywam, że z powodu początkowych cen, które proponowało nowe kąpielisko, dość długo zwlekałem z pierwszą wizytą. Obecne ceny są umiarkowane, aczkolwiek z przypadłości marudzenia, którą mamy  my – Polacy, przyznaję, że mogłyby być jeszcze niższe.

Na dzień dzisiejszy, w dni powszednie, bilet ulgowy kosztuje 10zł/h, a całodzienny 39 zł. Bilety normalne natomiast, 12zł/h i  całodzienny 47 zł. W weekendy i święta ceny automatycznie idą w górę, oferując bilety ulgowe w cenie normalnych w dni powszednie. Weekendowo-świąteczny bilet normalny kosztuje 15zł/h i 57 zł całodzienny.

Oczywiście, w zanadrzu znajdują się również bilety rodzinne, grupowe i karty abonamentowe.

 

Opisawszy pokrótce ceny, należy przejść do najważniejszego etapu, jakim jest charakterystyka samego Aquaparku. Centralny budynek stanowią trzy przeszklone bryły, kształtem zbliżone do piramid, co daje nam dość ciekawy efekt. Część wewnętrzna oferuje nam 5 różnych basenów. Pierwszym jest unikalny basen z falą, dochodzącą do 1 m wysokości. Tuż obok znajduje się niewielki basen z „dziką rzeką”, służący przede wszystkim do zjazdów z dwóch zjeżdżalni, wybudowanych dla jego potrzeb. Pierwsza — czerwona, to standardowa zjeżdżalnia, która mnie osobiście nie zachwyciła. Jest wolna i krótka, czyli bez rewelacji.

Natomiast o wiele lepsze wrażenia zapewnia druga — pomarańczowa. Silniejszy nurt wody, dłuższa, a dodatkowo zjeżdża się na… okrągłym pontonie!

Największy, zarówno pod względem powierzchni, jak i posiadanych atrakcji, jest, znajdujący się w środkowej części, basen rekreacyjny, zwany „krainą relaksu”. Możemy tam znaleźć zadaszoną grotę z fotelami do masażu powietrznego i wodnego, podwodne oświetlenie, wodospady i gejzery, bicze wodne do masażu pleców oraz leżaki do masażu powietrznego. Wszystkie te atrakcje wieńczy „rwąca rzeka”, otaczająca wyspę przy basenie rekreacyjnym. Dla tych ambitnych, proponuję spróbować zmierzyć się z jej nurtem!

Z części basenowej, wewnątrz znajdziemy również basen „brodzik” dla najmłodszych oraz  basen sportowy. Do atrakcji części wewnętrznej należą również 3 wanny jacuzzi oraz 2 długie zjeżdżalnie: pierwsza (czerwona) o długości 146 m, druga (pomarańczowa) — 130 m, dodatkowo uatrakcyjnione o efekty dźwiękowe i świetlne.

 

Wszystkie zjeżdżalnie, które wymieniłem, nie umywają się jednak do „kamikadze”, oddanego do użytku w tym roku. Pod względem długości — 50,5 m może nie powala, ale pochylenie ślizgu 38°, to już coś! Wrażenia niesamowite! Szczerze, najbardziej polecam dla wszystkich chętnych wrażeń! „Kamikadze” swoją metę ma na zewnątrz basenu, toteż może stać się ciekawym pomysłem na wyjście do części zewnętrznej, czyli znajdującej się pod gołym niebem. W tej części znajdziemy 3 baseny: sportowy, rekreacyjny, który zawiera podobne atrakcje, jak ten w części wewnętrznej oraz basen dla dzieci.

 

Jednak same baseny, to nie wszystko. Dla pragnących relaksu, „Aquapark Fala” poleca „Świat Saun”, mający do zaoferowania dwie sauny parowe: krystaliczną i z chromoterapią, mogące pomieścić nawet kilkanaście osób. Kolejna, to sauna na podczerwień, do której jednorazowo wejdzie około 12 osób w warunkach komfortowych. Na zakończenie goście mogą wybrać również saunę fińską (suchą wewnętrzną), w której obsługa co jakiś czas polewa kamienie wodą z dodatkiem różnych zapachów, od mięty po cytrusy, oraz saunę fińską zewnętrzną oferującą wyższą temperaturę oraz duży placyk, który podczas zimy i okresie spędzonym w nagrzanej saunie może dostarczyć jeszcze więcej odprężenia.

 

Wszystkie powyższe atrakcje wieńczy możliwość relaksu w wielkim ośmioosobowym jacuzzi, ewentualnie skorzystanie z jednego z dziewięciu podgrzewanych leżaków, który idealnie nadaje się na drobną drzemkę, bądź możliwość zrelaksowania się i zadbania o urodę w nowo otwartym „Świecie Masaży”, Wellness & SPA TERRA ROSSA.

 

„Aquapark Fala” przygotowała szereg atrakcji dla każdej grupy wiekowej. Począwszy od zjeżdżalni „kamikadze”, basenu sportowego, a zakończywszy na możliwości skorzystania z masażu i jednej z pięciu saun. Dlatego też jest to miejsce godne polecenia zarówno dla poszukujących wrażeń, jak i tych, którzy wolą się wyciszyć i zrelaksować. Jedynym minusem może być cena, która dla przeciętnie zarabiającego łodzianina, może być zbyt wygórowana. Przecież przeciętny rodzic, nie powinien stawać przed dylematem, czy zabrać dziecko do kina, czy na basen ?

 

 

Źródło: http://www.aquapark.lodz.pl/

Autor: Szymon Drab

Korekta: Magdalena Wójcik

Kategoria: A, B, C, D, E, ABC Łodzi, Wtyczka KulturalnaKomentarze są wyłączone

Strona 1 z 11

Miej OKO na imprezy!

Kanały informacji

Archiwum Eldezetu