Opublikowano 06 lipca 2010.
Udostępnij artykuł na Facebooku
Dziś nasza ekipa obchodzi małe święto – właśnie stuknęła nam STÓWA, czyli na naszym portalu zostaje opublikowany 100. tekst! Z tej okazji postanowiliśmy napisać kilka słów o sobie i o samej idei eLDeZetu. Zapraszamy do lektury!

eLDeZet.pl - Mamy oko na Łódź!
Kamil Deptuła
Huuuraaa! To właśnie dziś przypada wielkie święto eLDeZetu — setny artykuł właśnie ukazał się na łamach naszego serwisu! To tylko 100, albo aż 100 ale ja wolę na to patrzeć z tej drugiej perspektywy.
Jak się zaczęło?
To był ponury i do tego stopnia leniwy zimowy wieczór, że każdy atom mojego ciała zdawał się krzyczeć — niech się coś dzieje, zróbmy coś!!! Z dużego pokoju słychać było miarowe cykanie zegara, cyk-cak, cyk-cak, cyk-cak a czarno-biały kot Ziutek (na osiedlu znany jako czarno-biała pantera) mrużył jedynie zmęczone oczy leżąc na telewizorze… Bawiąc się pilotem, trafiłem wreszcie na lokalny serwis informacyjny, a tam… Zgroza! Najważniejszymi wydarzeniami dnia było to, że jest zimno, więc trzeba się ubierać ciepło oraz że gdzieś w podłódzkiej wsi pali się węglem.
„Fajnie”. To była pierwsza moja myśl. Druga była taka, że jednak chyba mieszkamy w zaścianku, skoro to są najważniejsze informacje dnia, czego moje urażone i wydumane alter ego nie chciało tego przyjąć do wiadomości. I tu pojawiła się myśl zawierająca pierwiastek twórczy. Skoro profesjonaliści za wielkie pieniądze są w stanie (pewnie w ogromnych bólach) urodzić takie informacyjne Quasimodo, to grupa energicznych, młodych ludzi, z jajem, werwą, ale przede wszystkim z chęciami, jest w stanie przynajmniej spróbować zrobić coś lepszego (żeby nie było — wciąż próbujemy…).
My.
Szalony pomysł trafił na biurko Oli, bo tylko ona na całym świecie była w stanie tchnąć w niego życie. I tchnęła, za co należy się jej wiekopomna chwała. Dzięki niej, ale też dzięki Drabkowi, Szymonowi, (tu wymienić wszystkich z imienia/ksywki) jesteśmy i rozwijamy się, doskonaląc się w codziennych zmaganiach z informacją. Dokąd dojdziemy — dziś trudno wyrokować, ale pewne jest, że to nie jest nasze ostatnie słowo. W planach mamy informacyjny podbój kosmosu…
Kamil — połamany prawniczyna, historyk-nieuk, niespełniony motocyklista, gawędziarz, wiecznie z głową w chmurach.
Ola Kwapiszewska
Sam Eldezet był dla mnie pewną niespodzianką i mega wielkim zaskoczeniem. Nigdy bym nie przypuszczała, że będę zajmować się dziennikarstwem, dlatego jest to też jednocześnie wyzwanie i sprawdzian. Mimo, że nie byłam zbytnio przekonana do samej idei Eldezetu, dziś wiem, że nie mogę już bez niego żyć. Prowadzenie go stało się już stałym punktem mojego dnia. Jednak ten eldezetowy egzamin wciąż trwa. Jeszcze go nie zdałam, ale możecie być pewni, że ja NIGDY nie odpuszczę. ;]
Nasz zespół kształtował się dość długo i podejrzewam, że nadal nie jest to jego ostateczna forma. Musimy się też jeszcze lepiej poznać, dotrzeć, zrozumieć, ale sądzę, że jesteśmy na dobrej drodze.
Moje zdanie o naszych kolegach?
Kamil, Redaktor Naczelny, pomysłodawca Eldezetu. Kamil to niesamowicie zajęty i może dlatego jednocześnie tak bardzo wymagający facet, do czego sam się nigdy nie przyzna. Szalenie niecierpliwy idealista i perfekcjonista w każdym calu, człowiek czynu, który nie rzuca słów na wiatr. Ma milion pomysłów na minutę i, co ciekawe, przynajmniej połowa z nich to strzały w dziesiątkę, a Eldezet jest jednym z takich pomysłów. Tak trzymaj! :)
Szymon, nasz Grafik, miłośnik cytrynówki i łamania wszelkich zasad na WPiA. Do dziś pamiętam moment, kiedy dowiedziałam się, że ma zepsuty monitor. Grafik z zepsutym monitorem… „Może być ciekawie” — pomyślałam. Całe szczęście jest na tyle cierpliwy, by znieść moje kolejne uwagi co do logo, banera, zdjęć, etc. (choć zdarzyło się już, że nazwał mnie marudą!).
Madzia, Pani Edycja Plik. Gdyby nie ona i jej skromny zespół, na Eldezecie panowałby totalny chaos ortograficzno-interpunkcyjny. Punktualna, sumienna i odpowiedzialna, czerpie moc z frytek. Ciekawe, czy też jest taką pedantką, jak ja?
Jurek — filozof, smakosz złotego trunku z pianką. Można z nim rozmawiać godzinami nie tylko na tematy ważne, poważne, ciężkie i uzasadniające metafizykę moralności, ale także na te zupełnie błahe i banalne. Świetny kompan majowych wycieczek do Ogrodu Botanicznego, wyrozumiały dla alergików, którzy od nadmiaru pyłków w powietrzu bardzo cierpią w czasie tych wycieczek.
Szymon, „Kryminalista”, którego znam jeszcze z czasów licealnych. Siedzieliśmy razem na polskim i to, zdaje się, za karę! Teraz razem studiujemy i narzekamy na ciężki los studenta. Szymon to niepozorny i cichy chłopak, dlatego też dużym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że tak pozytywnie zaangażuje się w działanie i rozbudowę Eldezetu.
Madzia od Kultury, która niedawno zdała egzamin licencjacki. Bardzo pracowita i kreatywna. Byłam pod wrażeniem, gdy wysyłała nam po 2 teksty na raz, podczas gdy pozostali czasem do jednego nie mogli się zebrać… Duuuuuży plus i oby tak dalej!
Kacper, który czy to w zimie, czy to w lecie chodzi w moherowym berecie! No dobra, nie w berecie, a w kapeluszu. Można powiedzieć, że to człowiek demolka — tylko wejdzie do kina i wszystko się psuje, przez co trzeba szukać alternatywnej opcji spędzenia wolnego czasu w… Zapiecku. Długo myśli nad akcjami promocyjnymi Eldezetu, ale mam nadzieję, że ten czas przełoży się na efekt tych akcji. Musi się na to przełożyć. Właściwie to nie ma innej możliwości.
Krzysztof, twórca „Nie Równo Pod Płytką” — zajęty, zabiegany, ale miły. Wierzę, że współpraca się rozwinie. Podobnie jest z Martyną, Natalią, Gosią, Danielem oraz pozostałymi osobami, które jeszcze nieśmiało próbują się u nas zatrzymać na dłużej. Wierzę, że razem zajdziemy daleko!
Ja natomiast jestem niewysoką pedantką i biurokratką. Myślę, że to wpływ moich studiów — nudzę się na germanistyce, ale mam też za sobą krótki, acz burzliwy romans z filozofią. Niemniej jednak moją największą miłością jest malarstwo. Czasem, w ramach złapania oddechu, zdradzam je z translatoryką i poświęcam się tłumaczeniu różnych tekstów. Oprócz tego drukuję wszelkie dokumenty nawet, jeśli drukarka nie jest podłączona do źródła prądu, a moim ulubionym urządzeniem jest tłuczek do kartofli — jedyna rzecz, której jeszcze nie zepsułam w trakcie używania.
Szymon Drab
Urodzony w ’88. W akcie urodzenia w rubryce ‘imię’ wpisano Szymon, do dziś nie zmieniono, toteż śmiało mogę mówić, że jest to moje imię. Jednak już od czasów gimnazjalnych, zamiast imienia przylgnęła do mnie ksywa Drabek.
Obecnie, na karku mam już 22 różne pory roku. Problem zmarszczek mnie nie dotyczy, toteż +1 do licznika, z każdym kolejnym rokiem niespecjalnie mnie martwi.
Nie z powodu chęci ucieczki przed uregulowaniem służby wojskowej, ale przede wszystkim z zamiłowania, życiowa droga poprowadziła mnie na studia — kierunek prawo UŁ. Osobiste motto grunt, to wiara we własne siły w połączeniu z niewielkim szczęściem i troszkę większą ilością nauki (dopiero teraz odczuwam mój brak nauki w latach szkolnych) pozwala mi, póki co na pozytywne zaliczanie kolejnych egzaminów.
Jednak, co oczywiste — studia, to nie całe moje życie, nie wypełniają mi one 24 godzin 7 dni w tygodniu. Ostatnimi czasy biegam po okolicznych ścieżkach motywując się do coraz to dłuższych dystansów, a zwieńczeniem tych wysiłków ma być maraton. Cel, który mam nadzieję, osiągnę jeszcze w tym roku. W wolne wieczory natomiast, raczkuję w grafice komputerowej, a efekty moich prac możecie zobaczyć m.in. na naszym serwisie.
W jaki sposób moja osoba związała się z eldezet.pl? W rozmowie z redaktorem zaproponowałem adres serwisu „eldezet.pl” — czyli młodzieżowe określenie naszego miasta, a także inne (mam nadzieję) ciekawe pomysły, które pomogą go uatrakcyjnić i rozpowszechnić. Można by więc rzec, że jestem tutaj ojcem chrzestnym.
Ponadto, w pasję przekuwa się w coraz większym stopniu fotografia i podróże — w szczególności polskie zamki i ich ruiny. Każde z nich mają swój niepowtarzalny klimat, łudzę się, że przy zdobyciu większej ilości wolnego czasu, zdołam zobaczyć co ciekawsze miejsca. Coraz większe znaczenie ma dla mnie również moje miasto — Łódź — jej historia, miejsca i atrakcje, których wbrew pozorom nie ma tak mało. Połączenie fotografii i chęci bliższego poznania miasta z pewnością obrodzi w nowe artykuły, które może i Was zachęcą do innego spojrzenia na nasze miasto i chęci jego poznania… Wszak… Mamy oko na Łódź!
Jurek Bytniewski
Jestem Jurek. Studiuję filozofię. Jeśli chodzi o moje upodobania, to lubię od czasu do czasu coś obejrzeć, przeczytać, w coś pograć, a i dobrym posiłkiem nie pogardzę. Chętnie udałbym się na jakieś „Wyspy szczęśliwych”, problem polega na tym, że te stare się zdezaktualizowały, a nowych nikt jeszcze nie wymyślił i mówią, że jest kryzys kultury itp. Cała nadzieja w tzw. postępie, czymkolwiek by on nie był, lecz jeśli istnieje choćby najlichsza nadzieja, że postęp prowadzi do powszechnej, niczym nie zakłóconej szczęśliwości, kupuję go w całości. Toteż idei eldezetu zasadniczo nie popieram; potrzeba nam inżynierów, nie humanistów/bumelantów; teksty pisuję tu tylko z wrodzonej (bądź nabytej) przekory, a jeśli komuś to nie w smak, tym mi przyjemniej.
Magda Wójcik
Jestem kobietą o wielu twarzach, o czym przekonacie się czytając dalej moją „biografię”. Przeżywam katusze na drugim roku filologii polskiej UŁ. Biegam po wydziale z prędkością 20 km/h. Jestem mistrzynią w zajmowaniu miejsca w PKSie, jak i we wciskaniu się w jakiekolwiek kolejki. Z tegoż względu niektórzy mówią do mnie Miszczu. W zależności od aury i sposobu wstawania z łóżka (prawa/lewa noga lub do góry tyłkiem) miewam różne humorki, więc jestem raz Cukierasem, a raz Fląderką.
Moją największą pasją życiową jest pożeranie frytek w każdej ilości i o każdej porze dnia i nocy. Potocznie mówiąc — jestem Frytkożercą. Moi bliscy twierdzą, że nie umiem gotować. Jednak się mylą. Potrafię przecież: zagotować wodę na herbatę, ugotować jajko na nie miękko i nie twardo, robię pyszną jajecznicę. A teraz najważniejsze: potrafię oczywiście przyrządzić domowe frytki! Palce lizać!
Wolne chwile spędzam na wymyślaniu sobie zajęć, żeby tylko nie usiąść przy książkach;) Czyli: bloguję, jestem SuperNianią i oczywiście… zajmuję się korektą w naszej gazecie.
Jak się tu znalazłam? Szukałam kolejnego zajęcia, a wyszło na to, że eLDeZet znalazł mnie.
Będąc kierownikiem Działu Korekt mam kontakt z wieloma ciekawymi Homo Sapiens, takimi jak:
Kamil — ojciec założyciel eLDeZetu, który ponosi opiekę nad członkami rodziny.
Ola — nasz boss zastępca — dla podtrzymania dyscypliny w pracy, straszy nas koktajlem Mołotowa, a tak serio: ogromnie zaangażowana w to, co robi, trzyma rękę na pulsie, nie pozwala na to, aby w eldezet wkradło się lenistwo, jak również na to, żeby były jakiekolwiek niedomówienia, czy opóźnienia. Cud, miód i prze wszystkim malina (ulubiony owoc Oli) z tej kobiety.
Szymon — grafik z zepsutym monitorem:D Co, o dziwo, nie zmienia faktu, że jego dzieła są rewelacyjne.
Jurek — wieczorami jeździ rowerem po ulicach Łodzi — sprawdza, czy konkurencja nie śpi.
Szymon — mężczyzna od brudnej roboty. Sprawy kryminalne to dla niego pryszcz!
Madzia — jedyna kulturalna w naszym gronie. Dba o dobre wychowanie czytelników.
Kacper — troszczy się o to, żeby było o nas głośno. Głowa od promocji.
Krzysztof — lubi opisywać pomyleńców, wariatów i szaleńców. Stworzyliśmy dla Niego nowy dział „Nie Równo Pod Płytką”.
Nasze grono dopełniają Martyna, Natalia, Gosia i Daniel — Ty również możesz dołączyć!
Szymon Cieśliński
Co mogę o sobie powiedzieć? Mam 21 lat i jestem rodowitym łodzianinem. W Łodzi się urodziłem, w Łodzi się wychowałem, w Łodzi też zdobywam wykształcenie. Aktualnie studiuję filologię germańską i dziennikarstwo na Uniwersytecie Łódzkim. Moje zainteresowania obejmują zarówno historię, czy językoznawstwo, jak i gry komputerowe i szeroko pojętą grozę (szaleńczy śmiech). Uwielbiam czytać i oglądać horrory. Posiadam bogatą biblioteczkę pełną pozycji Kinga, Mastertona, Lumleya, Lovecrafta, Poe, Rice i wielu, wielu innych pisarzy, którzy całymi hektolitrami wlewają strach do serc swoich czytelników. Sam również tworzę własne teksty. Dotychczas do przysłowiowej szuflady trafiło trochę ponad 100 stron opowiadań, które mam nadzieję kiedyś dotrą do szerszej publiczności. Wolny czas pożytkuję jednak nie tylko na czytanie i pisanie. Uwielbiam długie spacery po Łodzi i okolicach. Naprawdę nie ma to, jak mały wypad z Chojen do Pabianic w piątkowe popołudnie! Poza tym jak każdy przeciętny młody człowiek marnuję całe godziny, spotykając się ze znajomymi, słuchając muzyki i buszując w internecie. Od kilku miesięcy piszę także dla wortalu Eldezet.pl. Dlaczego? Bo dzięki temu mogę aktywnie praktykować dziennikarstwo i jednocześnie lepiej poznać moje miasto, a dodatkowo przekazać zdobytą wiedzą innym zainteresowanym. Z racji, iż moją specjalnością jest wszystko, co dziwne i straszne, zostałem redaktorem Kroniki Kryminalnej. Wszystkich zainteresowanych odpowiedzią na pytania, co w kiciu piszczy, gdzie w Łodzi można spotkać ducha, kogo ostatnio ujęła nasza policja i kto tak naprawdę zabił, zapraszam do lektury mojego działu!
Magda Małczak
Na imię mi Magda, choć nazywają mnie również egoistyczną Lansiarą o szatańskim spojrzeniu. Cierpię na wieczne ADHD, które nie pozwala mi długo usiedzieć w miejscu. Jestem zboczoną fanką rajdów WRC oraz reportaży wszelakiej maści. Regularnie sponsoruję Polskie Koleje Państwowe, jeżdżąc po kraju w poszukiwaniu muzycznych doznań. Niechętnie wstaję o poranku, chętnie budzę się do życia po zmroku. Potrafię prowadzić szeroko rozwinięty dyskurs filozoficzny, pod warunkiem, że mamy już piątą nad ranem. Cechy szczególne? Twarda jak Roman Bratny, mobilna jak Superman i roześmiana niczym Papa Smerf na urodzinach. Ku rozpaczy rodziców — samozwańcza łodzianka, zakochana po uszy w „mieście nocnych stacji, które mijasz nie myśląc nic”. Uzależniona (chorobliwie!) od prostownicy. A poza tym straszna ze mnie maruda i bałaganiara, która gubi zapalniczki.
W Eldezecie próbuję ogarnąć dział kulturalny, co łatwe nie jest, gdyż wiadomo, że Łódź kulturą stoi (i będzie jej stolicą!), a co za tym idzie, na niedobór pracy narzekać nie można. Co najwyżej czasu i mocy przerobowych.
Usilnie staram się pokazać — stłamszonym swoją zaściankowością — łodzianom, że mają się czym chwalić i czas skończyć z wiecznym powtarzaniem „przecież w tym mieście nic się nie dzieje”. Zaświadczam wszem i wobec: dzieje się. I my chcemy Wam to udowodnić.
Ola i Kamil — grupa trzymająca władzę.
Ola — nasz logistyczny Führer, dla którego Ordnung muss sein. Niesamowicie zorganizowana, dbająca o to, by nam zrobić dobrze.
Kamil — Ojciec Dyrektor Eldezetu. Przyczajony niczym tygrys bengalski w ukryciu: niby go nie widzisz, ale wiesz, że patrzy.
Magda — strażniczka językowych wpadek i lapsusów. Dba, by „rurza” była różą, a przecinek nie istniał wyłącznie jako byt teoretyczny. Niesamowicie cierpliwa względem niektórych uciążliwych kierowników.
Jak widać, jesteśmy zespołem różniących się od siebie młodych ludzi, którzy skupieni nad jednym celem, na pewno go osiągną!
Z pozdrowieniami
Redakcja Eldezet.pl