Archive | Zapomniana Łódź

Pociąg do Ziemi Obiecanej, cz. 2

Udostępnij artykuł na Facebooku

Pełen entuzjazmu i ciekawości Pan Smith — zagorzały miłośnik secesji — przyjeżdża do Łodzi. Wsłuchując się w stukot pociągu planuje wędrówki po ulicy Piotrkowskiej, Kościuszki czy Żeromskiego. Zanim jednak zachwyci się misternymi zdobieniami łódzkich kamienic — wysiądzie na dworcu. Miasto przywita go widokiem karykaturalnej osłony przed deszczem, zapachem nieświeżych frytek i lingwistycznym zakłopotaniem Pani w informacji.

Tuż przed dworcem. Fot. Joanna Kocemba

Moja fascynacja Dworcem Fabrycznym jest bezkompromisowa. Wiem jednak, jakie emocje wyzwala on wśród nowo przyjezdnych. Niestety, zatrważająca siła pierwszego wrażenia nie pozwoli Panu Smithowi odkryć uroków stacji i nie zachęci go to do dalszego poznawania Łodzi. Aby umożliwić rozwój miasta, postanowiono więc dokonać kompletnej przebudowy nie tylko dworca, ale też przestrzeni wokół niego.

Gmach wraz z parkingami, układami drogowymi i ciągami pieszymi zostanie wprowadzony 16 m pod ziemię i połączony podziemnym tunelem z Dworcem Łódź Kaliska. Na Fabrycznym swój bieg rozpoczynać będą 4 tory, w tym dwa przeznaczone dla systemu TGV (jest to bardzo szybka kolej osiągająca prędkość ponad 300 km/h), która połączy Łódź z Warszawą, Wrocławiem i Poznaniem. Wokół dworca powstanie tzw. „Strefa Funkcji Komercyjnej”. Przebudowa rozpocznie się jesienią 2010 r., i na jej czas funkcje Fabrycznego przejmie Dworzec Łódź Widzew, który stanie się w przyszłości ostatnią stacją „na powierzchni”, przed wjazdem do centrum miasta.

 

Za jakiś czas to tutaj będą rodziły się dzieła sztuki. Fot. Aneta Gunarska

Dzięki wprowadzeniu dworca pod ziemię, w samym centrum Łodzi zyskamy ogromny obszar niezagospodarowanego terenu. Plan wykorzystania tej powierzchni, a właściwie urzeczywistnianie go, to jedno z największych i najbardziej kreatywnych przedsięwzięć jakie kiedykolwiek podjęto w naszym mieście.

Wszystko zaczęło się w 2006 r. kiedy to nowo powstała Fundacja Sztuki Świata (z siedzibą w sąsiadującej z dworcem Elektrowni EC1) zaprasza do Łodzi Roba Kriera. Ten światowej sławy architekt projektuje Nowe Centrum Łodzi, oparte na pomyśle wprowadzenia dworca pod ziemię i utworzenia w strefie dookolnej centrum naukowo-kulturalnego (m.in. wykorzystując budynki dawnych elektrowni). W 2008 r. zostaje powołana organizacja EC1 Łódź — Miasto Kultury, której zadaniem jest koordynacja prac nad Nowym Centrum Łodzi. Projekt Kobro City rozrasta się i zyskuje na popularności nie tylko wśród łodzian. Rodzi się nowa Ziemia Obiecana.

Nowe Centrum Łodzi (czyli przestrzeń ukierunkowana na rozwój kultury, sztuki i biznesu) rozpościerać się będzie pomiędzy ulicami Tuwima, Narutowicza, Sienkiewicza i Kopcińskiego. Sercem tego obszaru stanie się Rynek Kobro, z którego „wychodzić” będą cztery ulice: niemiecka, polska, rosyjska, i żydowska. Tuż przy rynku powstanie specjalna Strefa Sztuki (czyli Muzeum Sztuki), a dalej centrum festiwalowo-kongresowe. W trzech kompleksach budynków dawnych elektrowni powstaną pracownie artystyczne, przestrzeń wystawiennicza, restauracja, pokoje gościnne, sale do miksowania i obróbki dźwięku, muzeum lalki, studio filmowe SE-MA-FOR, planetarium, teatr dźwięku oraz Biblioteka 5 in Lodz. Ta ostatnia już teraz zajmuje się gromadzeniem i wystawianiem pięciu książek, które zmieniły życie ważnych osobistości. Biblioteka w swoich zbiorach posiada prywatne woluminy, np. Jana Machulskiego czy Anny Dymnej.

 

Elektorownia EC1 zafascynowała reżysera Davida Lyncha. Fot. Aneta Gunarska

Fundacja EC1 zainicjowała bardzo wiele akcji, które swoją kreatywnością promują nie tylko projekt Kobro City, ale też samą Łódź. Wymienię najistotniejsze: symboliczne „Jeansy EC1”, debata „Po co budować Nową Łódź”, projekt „Ulica Parlamentarna”. Jednak, moim zdaniem, na największe uznanie zasługuje redagowanie od lipca 2009 r. „EC1 Dziennika Kolejowego”. Pismo to, zostało poświęcone zmianom, które dokonują się i mają się dokonać w Łodzi, w ramach powstawania Kobro City. Gazeta jest rozdawana w pociągach trasy Łódź Fabryczna-Warszawa Zachód oraz w galerii Atlas Sztuki.

 

Myślę, że z powodzeniem rozpaliłam nadzieję, na szybką przebudowę dworca. Bo w końcu, korzyści jakie przyniesie ona Łodzi, są ogromne. Miasto dzięki szybkiemu połączeniu z Warszawą, Poznaniem i Wrocławiem zyska wielu turystów, którzy w naturalny sposób przyciągną inwestorów. A my sami doświadczymy przyjemniejszych i bezpieczniejszych podróży. Może dzięki temu, część mieszkańców, by dotrzeć do swoich ukochanych, letnich samotni, zamiast samochodu wybierze ekologiczny pociąg.

 

Dziennik EC1 Kolejowy. Fot. Joanna Kocemba

Joanna Kocemba

Kategoria: Zapomniana ŁódźComments (2)

Wypunktujmy Łódź!

Udostępnij artykuł na Facebooku

Koniec z martwymi punktami na mapie Łodzi. Dzięki inicjatywie Grupy Pewnych Osób, mieszkańcy mają wyjść naprzeciw szarzejącym ulicom, niszczejącym budynkom i krzywdzącym stereotypom, ukazującym nasze miasto jako brudne, gnuśne i nieatrakcyjne miejsce dla turystów. Najwyższy czas przyznać Punkty!

 

 

Punkt dla Łodzi! Źródło: www.punktdlalodzi.pl

„Wypunktujmy dobre strony Łodzi” to hasło przewodnie drugiej edycji projektu „Punkty dla Łodzi”, zainicjowanego przez kreatywnych aktywistów z tzw. Grupy Pewnych Osób, którzy poprzez swoje działania sukcesywnie dążą do uczynienia Łodzi miastem przyjaznym jego mieszkańcom. Nie zawiedli i tym razem.

Chcemy wyróżnić godne naśladowania inwestycje oraz działania i inicjatywy, wpływające korzystnie na wygląd naszego miasta. Łódź jest specyficznym miejscem
i trzeba tę specyfikę odpowiednio wydobyć i pokazać, by mogła ona oczarować innych — twierdzą organizatorzy przedsięwzięcia.

Konkurs ma na celu wyłonienie osób i miejsc, będących w opozycji do — tak dobrze nam znanej — łódzkiej brzydoty, które swoimi działaniami przyczyniły się do poszerzenia pozytywnej przestrzeni miasta, wprowadzając do niej powiew świeżości i odpowiedni koloryt.

Aby oddać głos, należy wysłać do 5 maja maila na adres zgłoszenia@punktdlalodzi.pl wraz z uzasadnieniem swojego wyboru. Jak zapewniają organizatorzy, kandydatów można zgłaszać w jednej z ośmiu kategorii (budynki, remonty, rewitalizacje; mała architektura, witryny, szyldy; podwórka; lokale; atrakcje kulturalne i turystyczne; instytucje; ludzie; inicjatywy) lub nominować  poza kategoriami do nagrody specjalnej.

Po zakończeniu głosowania, kapituła złożona z przedstawicieli m.in.: Fundacji Ulicy Piotrkowskiej,

Piotrkowska 51 – laureat Punktu 2009 w kategorii podwórka. Źródło: www.punktdlalodzi.pl

Akademii Sztuk Pięknych oraz Łódź Art. Center, wyłoni laureatów.

Warto wspomnieć, że w tym roku patronat nad projektem objęła międzynarodowa sieć „Community Planning”, wspierająca praktyki związane z udziałem mieszkańców
w tworzeniu własnego środowiska. Kto dostanie Punkty? Rozejrzyjmy się dookoła
i zadecydujmy.

m.

Kategoria: Zapomniana ŁódźComments (1)

Zainteresowanie Łodzią rośnie

Udostępnij artykuł na Facebooku

Dla wielu mieszkańców Łodzi, nasze miasto składa się tylko z brudnych ulic i źle funkcjonujących tramwajów. Perspektywy rozwoju wydają się być znacznie zawężone, a wszelkie inicjatywy społeczne skazane na niepowodzenie. Wprawdzie Łódź ma już swoją historię, ale jest to tylko krótki epizod świetności, który już dawno przeminął. Czy dla kogoś może okazać się to interesujące? Okazuje się, że tak.

 

Niedawno na niektórych wydziałach Uniwersytetu Łódzkiego, zawisły plakaty informujące o projekcie badawczym: „Łódź 1933/39–1945–1949”. Jest to wspólna inicjatywa Uniwersytetu Łódzkiego i (od lat z nim współpracującym) Uniwersytetu w Giessen. Giessen znajduje się wprawdzie koło Frankfurtu nad Menem, jego pracownicy naukowi wydają się jednak być zainteresowani tak odległą miejscowością, jaką jest Łódź. W ramach współpracy będą badane różnego rodzaju dokumenty m.in.: o starciach międzyetnicznych od 1935 roku, czy ego-dokumenty Urzędu Wojewódzkiego datowane od 1939 roku. Oba uniwersytety zobowiązały się także organizować seminaria dla studentów.

Zainteresowanie Niemców Łodzią może trochę dziwić. Wprawdzie szczycimy się nazwą „miasta czterech kultur”, a jedną z nich jest kultura niemiecka. Łódź jednak nigdy nie była tak zgermanizowana jak Wrocław czy Poznań. Niestety, początkowo naukowców przyciągał do nas fakt, że podczas drugiej wojny światowej znajdowało się tutaj getto. Nadal odwiedzają nas Niemcy, którzy badają różne aspekty funkcjonowania Litzmannstadt. Przykładowo, w styczniu doktor Anzelm Heinrich, który zajmuje się teatrem łódzkim w okresie okupacji niemieckiej, wygłosił odczyt na naszej łódzkiej germanistyce. Obraz naszego miasta w świadomości sąsiadów zza Odry powoli jednak się zmienia i zaczynają oni zwracać uwagę na Łódź międzywojenną, kiedy współistniały tutaj obok siebie różne kultury.

Obecnie, dzięki współpracy z Niemcami, można gruntownie zbadać losy Łodzian nie tylko w czasie wojny, ale także prześledzić zdarzenia przedwojenne, jak i dowiedzieć się, co stało się z ludźmi, którzy po wojnie nie powrócili do naszego miasta. Fot. E. Psuty

Skąd jednak zainteresowanie Europą Środkową Niemców z byłych Zachodnich Niemiec? Zapewne berlińczycy czy Saksończycy w ogóle nie są Łodzią zaciekawieni, ale dla Niemców ze starych landów jesteśmy dość egzotycznym miejscem. Według słów pani dziekan Cory Dietl z Uniwersytetu w Giessen, po upadku socjalizmu, Niemcy po prostu chcieli poznać swoich wschodnich sąsiadów. Jest to może zbyt optymistyczne stwierdzenie, ale prawdą jest, że to na zachodzie powstają biblioteki i instytuty gromadzące materiały o terenach Europy Środkowej i Wschodniej. Przykładem może być Fantastyczna Biblioteka z Wetzlar gromadząca litewską literaturę czy Herder-Institut z Marburga, gdzie zbierane są dokumenty z Europy Środkowej i Wschodniej. Można tam znaleźć m.in. rejestr polskich nazwisk i prześledzić etymologię swojego własnego nazwiska, o ile oczywiście jest ono polskie.

Czy dla młodych naukowców zostało jeszcze w Łodzi coś do przebadania? Zdaniem historyka, doktora Walickiego, badania nad Łodzią dopiero się rozpoczynają, gdyż w okresie socjalizmu wieloma tematami po prostu nie można było się zajmować. Obecnie, dzięki współpracy z Niemcami, można gruntownie zbadać losy Łodzian nie tylko w czasie wojny, ale także prześledzić zdarzenia przedwojenne, jak i dowiedzieć się, co stało się z ludźmi, którzy po wojnie nie powrócili do naszego miasta.

psutka

Kategoria: Zapomniana ŁódźKomentarze są wyłączone

Łódź na fali w BBC

Udostępnij artykuł na Facebooku

Trwa kolejny etap kampanii promocyjnej Łodzi w brytyjskiej telewizji BBC.

 

Od początku kwietnia, widzowie jednej z najbardziej wpływowych i prestiżowych telewizji informacyjnych na świecie, mają szansę oglądać dwa trzydziestosekundowe spoty reklamujące Łódź. Miasto promują filmy, ukazujące je jako obszar nierozerwalnie związany z kinematografią oraz miejsce wielu wydarzeń kulturalnych i rozrywkowych. Podczas
sześciu tygodni trwania kampanii, zaplanowano 483 emisje w trakcie głównego wydania wiadomości. Całkowity koszt produkcji i transmisji reklamówek opiewa na 417 tys. dolarów.

To nie pierwsze działania marketingowe miasta na wizji BBC. W związku ze staraniami Łodzi o przyznanie jej tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016, promocja rozpoczęła się już w 2007 roku, emisją spotu reklamowego „Would you in Łódź?”, który miał przedstawić naszą miejscowość jako intrygujące miejsce warte odkrycia oraz — jak zapewniają władze magistratu — nauczyć obcokrajowców jego poprawnej wymowy, a także ukazać drzemiący w nim artystyczny i biznesowy potencjał.

We wrześniu ubiegłego roku brytyjska ekipa filmowa wróciła do Łodzi, by nakręcić kolejne trzy reklamówki, mające rozpocząć dalszy etap promocji. Łódź została w nich przedstawiona jako miasto sztuki i mody, miasto wielu wydarzeń oraz  filmu.

Pierwszy ze wspomnianych spotów wyemitowany został 285 razy zeszłej jesieni. Według danych BBC 3 na 4 respondentów przyznało, że widziało reklamę naszego miasta.

W rezultacie obejrzało ją prawie 11 mln. Osób.

Pozostaje wierzyć, że kolejne dwa filmy, emitowane obecnie w BBC, poprawią ten wynik, co przełoży się na wzrost zainteresowania turystów naszym miastem.

m.


Kategoria: Zapomniana ŁódźKomentarze są wyłączone

Pociąg do Ziemi Obiecanej

Udostępnij artykuł na Facebooku

Idę  ulicą Targową od strony alei Piłsudskiego wraz ze zmniejszającymi się numerami na budynkach. Po kilkunastominutowym spacerze w oddali wyłania się bezkresna przestrzeń porośnięta trawą. Słońce przebija się przez chmury i rozświetla karłowate zabudowania. Gdzie ja właściwie trafiłam? Może jakoś zakrzywiła się czasoprzestrzeń? Czy to aby na pewno środek miasta? Samo jego centrum? Po chwili dostrzegam, że w ten zielony dywan zostały wplecione tory, które biegną w stronę peronów. Jestem na Dworcu Fabrycznym!

Pociąg do Ziemi Obiecanej

Panorama dworca. Fot. Joanna Kocemba

Na początek trochę historii. Wszystko zaczęło się od tego gdy w 1848 r. powstała linia kolejowa łączącą Warszawę z Wiedniem. Prężny rozwój spowodował, że jak na potrzeby miasta do najbliższej stacji (Rokiciny) jest za daleko. Do wybudowania bezpośredniego połączenia z węzłem kolejowym dążył głównie Karol Scheibler. Cel udało się osiągnąć w 1865 r. doprowadzając tory do Koluszek (leżących na trasie Warszawa-Wiedeń). Pierwotnie budynek Dworca Fabrycznego usytuowany został tam, gdzie teraz znajduje się Łódzki Dom Kultury. Gmach zaprojektowany przez Adolfa Schimmelpfenniga w 1868 r. zyskał neorenesansowy charakter, po przebudowie z końca XIX wieku. Ciekawe jest to, że w tamtych czasach budynki dworcowe planowano tak, aby ich długość była równa długości składu kolejowego. Według tej wytycznej został wybudowany również budynek naszego dworca.

Renesansowy charakter budynku dworca.
Fot. Joanna Kocemba

Oczywiście każdy dworzec to przede wszystkim miejsce przyjazdu, postoju i odjazdu środków komunikacji, pełniących funkcję użyteczności publicznej. Ale stojąc u bram Dworca Łódź Fabryczna i obserwując łodzian przechodzących skrótem przez tory (co jest „be” jak podano na wyblakłej tablicy) przenoszę się jakby w czasie. Bardzo wyraźnie widzę jak młodzi i starzy, którzy przybyli do Łodzi z okolicznych wsi w poszukiwaniu swojej Ziemi Obiecanej, wysiadają z pociągów. Są umęczeni podróżą, ale pełni nadziei na lepsze jutro. Jeszcze nie wiedzą jak ciężko przyjdzie im pracować. Na razie z uśmiechem na twarzy dźwigają swoje toboły.

Zmierzam po błotnistej glebie ku opuszczonym peronom. Słuchając zapowiedzi odjazdu pociągu, cofam się o wiele lat. Widzę tłum ludzi. Niektórzy żegnają się rzewnie, inni stojąc samotnie niepewnym uśmiechem dodają sobie animuszu, większość jednak przepycha się przy wejściu do wagonu, by zająć miejsce. Każda z tych osób skrycie liczy na to, że podróż pozwoli jej przeżyć coś niezwykłego i uciec od dotychczasowego życia.

Podchodząc do zdewastowanego budynku Dworca, widzę samą siebie w lustrze minionych lat. Znowu mam 6 lat i największą rozrywką jest dla mnie podróż do Koluszek i z powrotem.

Wszyscy wiemy, że w niedługim czasie infrastruktura powstałego w XIX wieku Dworca Łódź Fabryczna

Czy tak chcemy witać przyjezdnych? Fot. Anna Markiewicz

całkowicie się zmieni. Przede wszystkim Dworzec zostanie wprowadzony w podziemie. Przebudowy te są jednoznacznie pozytywne, są szansą na szybszy rozwój miasta. Jednak zmieniając Dworzec, żegnamy się z częścią naszej wspólnej przeszłości — naszej — łodzian tworzących to miasto, dla których Łódź Fabryczna była furtką do innej rzeczywistości. Chciałabym bardzo, by nie zostało to zapomniane i jednocześnie, by łodzianie zdawali sobie sprawę, jak olbrzymia operacja dokona się na tak ważnym elemencie naszego miasta.

Dworzec ten jest dla mnie miejscem magicznym. To symbol będący uwieńczeniem podróży jako metafory zmiany. Niestety, obecnie stan Fabrycznego jest bardzo zły. Aż strach pomyśleć, co myślą o Łodzi podróżni, którzy wysiadają przy Kilińskiego. Bo cóż widzą? Widzą rozpadający się budynek Dworca, dziurawą wiatę nad dwoma z czterech peronów, i chyba od wieków niemytą podłogę. Zapewne więc turyści tracą część entuzjazmu związanego ze zwiedzaniem miasta, a potencjalni inwestorzy ochotę na lokowanie środków. Zresztą niewiele osób wysiada na Dworcu Łódź Fabryczna. Liczba połączeń jest bardzo mała, sam rozkład jazdy nie odzwierciedla potrzeb podróżnych, pociągi spóźniają się, a bilety są względnie drogie.

Potrzeba zmiany jest więc ogromna i ta zmiana na szczęście się dokona. Cieszmy się z tego jako łodzianie, jednak wykorzystajmy też pozostały nam czas na poznanie magii obecnego Dworca Łódź Fabryczna.

Mam nadzieję, że udało mi się rozpalić ciekawość Dworcem Łódź Fabryczna. Jeżeli tak, zapraszam do przeczytania za dwa tygodnie o zmianach, jakie dokonają się na dworcu a także o ludziach, dla których kolej jest pasją połączoną z zawodem, jaki wykonują (rozmowa z redaktorem naczelnym gazety „EC1Kolejowy” — Kostkiem Lichtenstein)

Joanna Kocemba

Kategoria: Zapomniana ŁódźKomentarze są wyłączone

Strona 1 z 11

Miej OKO na imprezy!

Kanały informacji

Archiwum Eldezetu