„Nie wiem kim jesteś, ale zalałem się i gadam z Tobą jak z dobrym kumplem” – to nazwa jednej z facebookowych grup, ale i opis fascynującego zjawiska socjologicznego. Specyficzny sposób nawiązywania alkoholowych znajomości niesie ze sobą zarówno szanse, jak i zagrożenia. Gdy po ustąpieniu kaca nowo poznana długonoga brunetka jest równie atrakcyjna jak w blasku dyskotekowych świateł to wszystko jest ok. Gorzej, gdy po przebudzeniu znika nie tylko współtowarzysz libacji, ale i nasze mienie.
Tego rodzaju nieprzyjemna niespodzianka czekała na mężczyznę, który w nocy z 26 na 27 stycznia zaprosił do mieszkania swojego kolegę o imieniu Łukasza w celu konsumpcji napojów wyskokowych. Obydwaj panowie za kołnierz nie wylewali, jednak dość szybko nadszedł kres ich możliwości. Jako pierwszy do snu położył się gospodarz. Gdy przebudził się rano i poimprezowym zwyczajem podreptał do kuchni po kefir, jego uwagę przykuł brak kluczyków i dokumentów do zaparkowanego pod blokiem Forda Mondeo. Szybki rzut okiem na parking wprawił mężczyznę w jeszcze większe zdziwienie, gdyż miejsce po jego samochodzie stało puste. Na domiar złego, wyparowała także zawartość portfela. Pechowy imprezowicz niezwłocznie powiadomił policję, a ta rozpoczęła poszukiwania Łukasza. Odnalazł się on 1 lutego w jednej z kamienic przy ulicy Żeromskiego. Dla niepoznaki ukradzionego Forda zaparkował on z dala od miejsca swojego stałego pobytu, jednak dokumenty trzymał dla pewności w mieszkaniu. To go zgubiło. Zatrzymanemu grozi do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Co ciekawe, wcale nie miał na imię Łukasz. Uważajcie z kim pijecie, nawet jeśli Waszym kompanom patrzy z oczu tak dobrze, jak tym na zdjęciu.
Niezbyt daleko posuniętą ostrożnością wykazała się również pewna 14-letnia mieszkanka Piotrkowa Trybunalskiego. 1 lutego wyznaczyła sobie jako dzień zakupów i udała się do miejscowej galerii. Z kilku stoisk dziewczyna wybrała sobie nie tylko ubrania, ale też biżuterię i zegarek. Niestety, młoda amatorka shoppingu nie poznała jeszcze wyśnionej drugiej połówki, która w odpowiedzi na piękny uśmiech oddałaby jej, choć z pewnym wahaniem, swoją kartę kredytową. Ambitna 14-latka postanowiła więc poradzić sobie sama i poupychała drobne przedmioty w torebce, natomiast większe ciuchy założyła na siebie. Musiało być ich sporo, gdyż młoda dziewczyna o posturze Roberta Burneiki szybko zwróciła uwagę ochroniarzy, którzy zatrzymali ją i wezwali policję. Udowodnienie winy nie nastręczało trudności, gdyż Piotrkowianka nie zadała sobie nawet trudu oderwania metek od kradzionych ubrań. W trakcie przesłuchania w obecności rodziców wyszło na jaw, że w kradzieży na łączną sumę 475 złotych uczestniczyła również koleżanka zatrzymanej. W zaistniałej sytuacji obydwóm złodziejkom pozostało jedynie liczyć na wyrozumiałość sadu rodzinnego.
O łagodnym wymiarze kary nie ma za to co marzyć 37-latek, który urządził sobie pościg samochodowy na ulicach Łodzi. Zdarzenie miało miejsce 26 stycznia. Pod jedną z kamienic przy ulicy Gdańskiej podjechał Volkswagen Golf, w którym, według informacji policji, znajdował się poszukiwany listem gończym złodziej samochodów. Policjanci efektownie zablokowali mu drogę z obu stron, jednak mężczyzna przezornie nie wyłączał silnika i podjął ucieczkę taranując radiowóz oraz jednego z funkcjonariuszy. W grze GTA miałby już z pewnością trzeci poziom poszukiwania. Niezrażony uciekinier rozpoczął rejteradę ulicami miasta przejeżdżając przez trzy skrzyżowania na czerwonym świetle. Napotkawszy policyjną blokadę na ulicy Kilińskiego wjechał na chodnik, gdzie był bliski potrącenia kobiety. Krótko po tym ścigany porzucił samochód i pobiegł w kierunku zabudowań. To rozwiązanie rzadko przynosi sukces (nie oglądał serialu Kobra-oddział specjalny?). Tym razem również zawiodło, gdyż policjanci szybko poradzili sobie z uciekinierem. Okazało się, że mężczyzna ma za sobą nieciekawą przeszłość. Zwolniony z aresztu w listopadzie szybko rozwinął skrzydła i od tamtej pory ukradł co najmniej dziewięć pojazdów. 37-latek usłyszał również zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz czynnej napaści na funkcjonariusza.
Nie mniej emocji wywołał incydent z 23 stycznia, który rozegrał się w jednym z bloków przy ulicy Krakowskie Przedmieście w Sieradzu. Około 21.00 do swojego mieszkania przybyła 23-letnia Sieradzanka. Zmęczenie ciężkim dniem szybko ustąpiło miejsca przerażeniu, gdyż kobieta spostrzegła w przedpokoju męskie buty i kurtkę. Było to dosyć dziwne, gdyż mieszkała sama. Jednak włos na głowie zjeżył się jej dopiero gdy zobaczyła śpiącego w jej łóżku nieznajomego mężczyznę i porozrzucane dokoła jego rzeczy. Wezwani na miejsce policjanci mieli niemałe problemy z dobudzeniem tajemniczego śpiocha, który, jak się potem okazało, przechowywał we krwi 2,6 promila alkoholu. Gdy mężczyzna doszedł do siebie opowiedział funkcjonariuszom całą historię. Otóż dzień wcześniej wracał od kolegi, z którym wcześniej sporo wypił. Niestety, nie udało się ustalić jak zdołał dostać się do cudzego mieszkania nie naruszając zamków w drzwiach. Właścicielka nie doszukała się żadnych zniszczeń, ani ubytków (nie licząc śmierdzącej pościeli), dlatego też intruz będzie mógł odpowiedzieć wyłącznie za naruszenie miru domowego. Za przenikanie przez ściany póki co Kodeks Karny sankcji nie przewiduje.
Autor: Adam Tubilewicz
Udostępnij artykuł na Facebooku











