Archive | Sport

Przedwiosenny falstart

Nie tak miał wyglądać początek rundy wiosennej sezonu 2011/2012 w wykonaniu łódzkich zespołów. Zarówno Łódzki Klub Sportowy, jak i Widzew poniosły porażki na własnych stadionach, odpowiednio 0-2 z Polonią Warszawa i 0-1 z Podbeskidziem.

Fot. Oficjalny Serwis ŁKS S.A.

Tylko niepoprawni optymiści mogli przewidywać, iż mecz ŁKS-u z Polonią Warszawa będzie starciem dwóch równorzędnych rywali. Gospodarze, którzy za wszelką cenę chcieli udowodnić, że w ich szaleństwie budowania drużyny od podstaw jest metoda, zaprezentowali w piątek aż sześciu nowych graczy. Jednak całą różnicę w poziomach obu drużyn pokazuje fakt, iż za żadnego z pozyskanych zimą piłkarzy ŁKS nie zapłacił nic, podczas gdy „Czarne Koszule” tylko na dwóch nowych zawodników wydały blisko pół miliona euro.

Rozgrywane w zimowej scenerii spotkanie rozkręcało się powoli. W siódmej minucie serca łódzkich kibiców zabiły mocniej, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pomylił się Michał Gliwa. Niestety, błędu bramkarza gości nie wykorzystał dobrze pilnowany przez obrońców Marcin Mięciel. W odpowiedzi prostopadłe podanie Bruno próbował wykorzystać Edgar Çani, jednak jego strzał z ostrego kąta nie sprawił wiele kłopotu Bogusławowi Wyparle. W 15. minucie goście zagrali już dużo skuteczniej. Z lewego skrzydła piłkę wrzucał Tomasz Brzyski, Çani nie zdołał oddać strzału, ale w sukurs przyszedł mu Robert Jeż, który ze stoickim spokojem zdobył gola na 1-0. Po uzyskaniu prowadzenia goście nie forsowali tempa gry. Zresztą nie musieli tego robić, gdyż gra ŁKS-u nie zmuszała ich do wybitnej aktywności. Tuż przed przerwą Polonię mógł jednak skarcić Maciej Iwański. Kreowany na nowego lidera drużyny doświadczony pomocnik dopadł do bezpańskiej piłki przed polem karnym, ale jego strzał minął bramkę Gliwy.

Losy meczu mogły odmienić się tuż po przerwie. Po niedokładnym podaniu Iwańskiego jeden ze stoperów Warszawian pomógł gospodarzom i idealnie wyłożył piłkę Marcinowi Mięcielowi. Doświadczonemu snajperowi nie pozostawało nic innego jak przyjąć futbolówkę i posłać ją do siatki w sytuacji sam na sam. Niestety, Mięciel zbytnio się pospieszył i mimo, iż nie był atakowany to uderzył słabo i wprost w dobrze ustawionego bramkarza. Po godzinie gry Łodzianie zupełnie opadli z sił, czym zaprosili do bardziej aktywnej gry drużynę Polonii. W 62. minucie piłkę po strzale Wladimera Dwaliszwilego wybił obrońca, a chwilę później fatalnego kiksu Adamskiego nie wykorzystał Çani. Albańczyk w końcu dopiął swego wykorzystując bierną postawę obrońców w 70. minucie. Po dograniu z rzutu rożnego Edgar Çani zrobił użytek ze swoich warunków fizycznych i na raty pokonał Bogusława Wyparłę. Na dziesięć minut przed końcem goście chcieli zabawić się w Barcelonę, jednak przekombinowali i Wszołek nie trafił do pustej bramki. Wynik mógł jeszcze podwyższyć Tomasz Brzyski, ale jego potężny strzał z rzutu wolnego obronił Wyparło.

Reasumując, porażka 0-2 jest sprawiedliwym wynikiem dla ŁKS-u. Goście mogli dorzucić jeszcze kilka bramek, ale chyba słusznie stwierdzili, że oszczędzą siły na kolejne mecze. Niestety, drużyna z Alei Unii nie może sobie pozwolić na takie kalkulacje, gdyż jest kompletnie nieprzygotowana fizycznie do rozgrywek. Oczywiście, wszyscy wiemy jakie są tego przyczyny, ale wygląda na to, że jeśli Łodzianie nie strzelą bramki do 60. minuty to w ostatnich dwóch kwadransach będą niezwykle łakomym kąskiem dla rywali. Pomijając fakt, iż we wcześniejszej fazie meczu będą również tracić gole. Runda wiosenna zapowiada się zatem jako dramatyczna walka o każdy punkt. Najbliższy jej akt już w najbliższy piątek w starciu z Lechią Gdańsk.

Łódzki KS 0-2 Polonia Warszawa

Róbert Jež 15, Edgar Çani 70

ŁKS: Bogusław Wyparło – Artur Gieraga, Michał Łabędzki, Marcin Adamski, Ronald Gërçaliu – Grzegorz Bonin (84, Seweryn Gancarczyk), Oļegs Laizāns, Maciej Iwański (76, Mateusz Stąporski), Marek Saganowski, Robert Szczot (73, Paweł Sasin) – Marcin Mięciel.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała to drużyna, która nie cieszy się zbyt wielkim szacunkiem wśród kibiców T-Mobile Ekstraklasy. Przegrali nawet z Podbeskidziem – tak o swojej drużynie nie chciałby usłyszeć żaden fan krajowego futbolu na najwyższym poziomie. Tymczasem zespół z Bielska sprawił jesienią kilka mocnych niespodzianek pokonując między innymi Legię w Warszawie czy wygrywając na wyjeździe z Wisłą Kraków. Mimo to kibice Widzewa z optymizmem spoglądali na kalendarz rundy wiosennej, który na samym początku skojarzył ich drużynę właśnie z sympatycznymi „Góralami”.

Nim wszyscy zdążyli wygodnie rozsiąść się na krzesełkach stadionu przy Alei Piłsudskiego goście egzekwowali już rzut karny. W trzeciej minucie po przypadkowym odbiciu piłki ręką przez Hachema Abbèsa arbiter nie zawahał się i wskazał na jedenasty metr. Zaskoczony całą sytuacją był także wyznaczony do strzału Sylwester Patejuk, który posłał piłkę wysoko ponad bramką Macieja Mielcarza. Widzewiacy nie potraktowali zbyt serio tego ostrzeżenia, czego efektem były kolejne sytuacje dla Podbeskidzia. W 15. minucie Maciej Rogalski znalazł się oko w oko z Mielcarzem, który nie przestraszył się i pewnie wybił piłkę spod nóg napastnika. Gospodarze mogli odpowiedzieć po strzale Princewilla Okachiego, który jednak nie przymierzył zbyt precyzyjnie. W 28. minucie goście mogli już mówić o pechu. Po kolejnym błędzie Abbèsa Rogalski znów znalazł się sam na sam z Mielcarzem, ale zarówno jego pierwszy strzał, jak i dobitka nie znalazły drogi do bramki. W Widzewie wyróżniającą się postacią był Okachi, który w 40. minucie był faulowany w polu karnym przez Dančíka, ale sędzia nie był już tak stanowczy jak na początku spotkania. Tuż przed przerwą najlepszą okazję dla gospodarzy miał jednak Mindaugas Panka, ale jego strzał sparował do boku Richard Zajac.

W 51. minucie oglądaliśmy kolejny pojedynek Rogalskiego z Mielcarzem. I tym razem górą był bramkarz Widzewa, który dwoił się i troił, aby naprawiać błędy swoich obrońców. Niestety, nadeszła w końcu sytuacja, w której nawet on okazał się bezradny. W 67. minucie rzut wolny wykonywał Patejuk. Jak się okazało ta sztuka wychodzi mu lepiej niż egzekwowanie jedenastek. Silne uderzenie pod murem znalazło drogę do siatki, a goście wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania.

W meczu z Podbeskidziem nie zobaczyliśmy najlepszej pary stoperów Widzewa Bieniuk-Ukah, których z kiepskim skutkiem próbowali zastąpić Abbès i Bruno Pinheiro. W kolejnym spotkaniu środek obrony nie może pozwalać rywalom na takie harce, jak w sobotę. Wszak rywal, Polonia Warszawa, będzie z zdecydowanie wyższej półki. Nadal trwają za to poszukiwania napastnika. W najbliższych dniach przewidywane jest podpisanie kontraktu z Tunezyjczykiem Mehdi Ben Dhifallahem. Jakiekolwiek wzmocnienie w ataku będzie na wagę złota, gdyż samym Oziębałą i 17-letnim Stępińskim ekstraklasy Widzew na pewno nie zawojuje.

Widzew 0-1 Podbeskidzie Bielsko-Biała

Sylwester Patejuk 67

Widzew: Maciej Mielcarz – Łukasz Broź, Bruno Pinheiro, Hachem Abbès, Dudu Paraíba – Krzysztof Ostrowski (63, Jakub Bartkowski), Piotr Mroziński (68, Mariusz Rybicki), Mindaugas Panka, Princewill Okachi, Marcin Kaczmarek – Przemysław Oziębała (63, Mariusz Stępiński).

Autor: Adam Tubilewicz

Udostępnij artykuł na Facebooku

Kategoria: SportComments (0)

Słodko-gorzki czyli podsumowanie ligowej jesieni

7 i 14 – to miejsca w tabeli zajmowane odpowiednio przez Widzew i ŁKS. Czy mogło być lepiej? Pewnie tak, ale mogło też być zdecydowanie gorzej. Prawdziwe możliwości łódzkich drużyn poznamy dopiero w rundzie rewanżowej, która rozpocznie się 17 lutego. Tymczasem przyjrzyjmy się temu, co działo się w obu zespołach w trakcie i po zakończeniu jesiennych zmagań.

Fot. Oficjalny Serwis ŁKS S.A.

ŁKS czyli rewolucja oszczędnościowa

W rundzie jesiennej sezonu 2011/2012 Łódzki Klub Sportowy zdobył piętnaście punktów. Wygrał cztery spotkania, trzy zremisował i poniósł aż dziesięć porażek. W siedemnastu meczach drużynę prowadziło aż pięciu szkoleniowców. Zdecydowanie najlepiej zespół radził sobie pod wodzą Michała Probierza. Dość powiedzieć, że bez niego ŁKS zdobył zaledwie dwa punkty! Wyjątkowo bolesne były porażki z Lechem Poznań: 0-5 i 0-4. Po cztery bramki wbijali także łodzianom Ruch Chorzów i Śląsk. Pozytywami były na pewno wygrane derby Łodzi, a także znakomity, choć niesprawiedliwie przegrany, mecz przeciwko Wiśle Kraków. Mimo fatalnego początku rundy i przeciętnego jej końca zespół z Alei Unii znalazł się ostatecznie tuż nad strefą spadkową wyprzedzając Cracovię i Zagłębie Lubin.

Zamiast Probierza, który dał się skusić bogatszym, choć tak samo niewypłacalnym jak ŁKS, Grekom, drużynę do końca rundy doprowadził Ryszard Tarasiewicz. Na początku okresu przygotowawczego jego zespół niemal topniał w oczach, gdyż większość graczy nie zgodziła się na zamrożenie premii za ubiegłoroczny awans i jesienne mecze oraz obniżkę kontraktów. Dlatego też z zespołem pożegnali się piłkarze stanowiący o sile drużyny. Nowe kluby znaleźli Marcin Kaczmarek, Dariusz Kłus i Sebastian Szałachowski. Z kolei Antoni Łukasiewicz i Tomasz Nowak odeszli w ciemno i wciąż szukają pracy. Z kolei Mladen Kašćelan wybrał grę w lidze bułgarskiej. W końcu cierpliwość skończyła się też Tarasiewiczowi, który na początku lutego ustąpił ze stanowiska. Decyzja mocno zastanawiająca biorąc pod uwagę wypowiedzi szkoleniowca, który często krytykował w mediach domagających się uregulowania zaległości przez klub i zesłanych do rezerw piłkarzy. Teraz za sterem staje Piotr Świerczewski. Były reprezentant Polski nie ma co prawda licencji trenerskiej, jego doświadczenie w tym zawodzie jest minimalne, lecz jeśli utrzyma ŁKS w lidze nie będzie to miało żadnego znaczenia. A gdyby się, odpukać, nie udało to nazwisko Świerczewskiego nie ucierpi, a zawsze będzie można zrzucić to na karb sytuacji w klubie. Układ idealny. Przyjrzyjmy się teraz poszczególnym formacjom.

Zdecydowanie najsłabiej obsadzoną pozycją w ŁKS-ie jest obrona. Potwierdzają to nie tylko statystyki, według których zespół tracił średnio dwa gole na mecz, ale też opinia fanów, którzy zgodnie twierdzą, że tak słabej defensywy dawno na Retkini nie oglądano. Rzeczywiście, Michał Łabędzki ma za sobą wyjątkowo kiepską rundę, Piotr Klepczarek II udowadnia, że ekstraklasa to dla niego chyba zbyt wysokie progi, a Paweł Golański w niczym nie przypomina gracza, który kiedyś zatrzymał Cristiano Ronaldo. Wiosną tego ostatniego (Golańskiego, nie Ronaldo) już w Łodzi nie zobaczymy, podobnie jak Cezarego Stefańczyka. Jedyną nową twarzą w formacji obronnej jest pozyskany z Hutnika Kraków Adrian Jurkowski. Trudno jednak oczekiwać, by po przeskoku z czwartej ligi do ekstraklasy 20-latek natychmiast wskoczył do pierwszego składu. Na kilka ciepłych słów zasługuje z kolei Pavle Velimirović. Młody bramkarz z Czarnogóry uratował zespół od porażki w Gdańsku, a w innych spotkaniach również rzadko się mylił. W nagrodę pod koniec stycznia został…zesłany do rezerw. Byłby tam zapewne do dzisiaj, gdyby nie Piotr Świerczewski, którego pierwszą decyzją było przywrócenie do pierwszego zespołu wszystkich banitów.

 

Fot. Oficjalny Serwis ŁKS S.A.

W linii pomocy bardzo dobre zawody rozgrywał Marcin Kaczmarek, który, do chwili odejścia z klubu, prowadził w plebiscycie kibiców na najlepszego gracza rundy jesiennej. Spore możliwości pokazał niespełna osiemnastoletni Agwan Papikjan. Niezłe momenty miał także Sebastian Szałachowski, który z czterema bramkami pozostaje najlepszym strzelcem zespołu. Niestety, ani jego ani Kaczmarka nie ma już w ŁKS-ie. Nie wszyscy jednak mogli zaliczyć minioną jesień do udanych. Do tej grupy zaliczał się chociażby Dariusz Kłus, który wybrał walkę o utrzymanie w I lidze w barwach Olimpii Grudziądz. Także Bartosz Romańczuk i Radosław Pruchnik niezbyt dobrze odnaleźli się w ekstraklasowej rzeczywistości. Z kolei Marcin Smoliński, kiedyś obwołany wielkim talentem, od kilku lat pogrąża się w ligowej szarzyźnie.

Grę ofensywną ŁKS-u od początku sezonu ciągnął Marek Saganowski. Wychowanek i kapitan drużyny został żywą legendą klubu i choć forma strzelecka już nie taka jak za najlepszych lat, to wciąż fani mogą na niego liczyć. Wiosną kibice będą także trzymać kciuki za Marcina Mięciela, autora zwycięskiej bramki w derbach Łodzi. To już prawdopodobnie ostatnia runda 37-letniego napastnika w lidze. Najsłabszym z atakujących był zdecydowanie Maciej Bykowski, który zaliczył kilka efektownych pudeł, ale ani razu nie trafił do siatki.

Wśród nowych graczy ŁKS znajdziemy, o dziwo, nazwiska dobrze znane każdemu kibicowi T-Mobile Ekstraklasy. Z jednej strony cieszą transfery Grzegorza Bonina czy Wojciecha Łobodzińskiego. Nieco mniej entuzjazmu budzą Paweł Sasin i Damian Seweryn. We wczorajszym meczu sparingowym z Legią zagrali też inni piłkarze z przeszłością: Seweryn Gancarczyk i Maciej Iwański. Trudno jednak uciec od wrażenia, że każdy z nich przychodzi do Łodzi będąc na mniejszym lub większym zakręcie swojej przygody z piłką. Oczywiście, zawsze może zadziałać motywacja w stylu „Ja im jeszcze pokażę”, ale niestety bardziej prawdopodobny jest scenariusz, że wypaleni zawodnicy wniosą niewiele pozytywów do gry. Chciałbym się mylić. Jednak pogłoski o upadłości klubu, odejście czołowych graczy i fatalna kondycja finansowa to problemy, których nie ma w znajdujących się pod ŁKS-em w tabeli Cracovii i Zagłębiu.

Widzew czyli wyciskanie cytryny

Fot. Widzew.pl

Na półmetku rozgrywek Widzew wyprzedził lokalnego rywala o całe dziesięć punktów. Czterokrotni mistrzowie Polski wygrali sześć meczów, siedem razy zremisowali i ponieśli cztery porażki. Fotel trenerski przy Alei Piłsudskiego 138 nie był tym razem zbyt gorący, Radosław Mroczkowski nie miał prawa czuć się poważnie zagrożony ani przez chwilę. Dlatego też trener Widzewa zimą stał się menedżerem i będzie odpowiadał także za politykę kadrową zespołu. Do najlepszych meczów jesieni można zaliczyć zwycięstwo nad Jagiellonią 4-2, a także wyjazdowe wygrane na trudnych terenach we Wrocławiu (1-2) i Poznaniu (0-1). Na minus zapisać należy wpadki z odwiecznymi rywalami: z ŁKS na własnym stadionie, a także dość wyraźne porażki z Legią w lidze (0-2) i Pucharze Polski (0-3).

Jesień minęła w Widzewie pod znakiem zaciskania pasa. W oczekiwaniu na nowy stadion i lepsze czasy zespół budowany jest jak najmniejszym nakładem środków. Jak się okazało efekt jest zadowalający, w chwili obecnej ryzyko spadku z ligi jest minimalne. Z drugiej strony na walkę o europejskie puchary też nie ma co liczyć. Zimą zespół wzmocnili jedynie juniorzy, w tym 18-letni Czarnogórzec Velijko Batrović. Z wyglądu przypomina nieco słynniejszego rodaka Stevana Joveticia z Fiorentiny. Czy będzie kolejnym widzewskim Messim? Czas pokaże. Tymczasem Łódź opuścił inny Messi, tyle że z Gruzji. Nika Dżalamidze rok temu zachwycił kibiców rzadko spotykanymi na polskich boiskach umiejętnościami. Jesień nie była już tak dobra w jego wykonaniu, a perspektywa wydania 300 tysięcy euro, aby wykupić 20-latka kłóciła się z oszczędnościową polityką klubu. Tak czy owak Dżalamidze jest już w Jagiellonii. Kierunek na Szczecin obrał z kolei Adrian Budka. Mający za sobą bardzo udaną rundę 32-letni pomocnik postanowił powalczyć o awans z Pogonią. Być może w przyszłym sezonie zagra przeciwko Lechii Gdańsk i Piotrowi Grzelczakowi. 24-letni napastnik podpisał z klubem z Pomorza kontrakt, który wejdzie w życie 1 lipca. Poza tym na wypożyczenie do Ruchu Radzionków udali się, zaliczający jesienią kilkunastominutowe epizody, Sebastian Radzio i Emil Wrażeń.

 

Fot. Widzew.pl

Widzewska defensywa należała jesienią do najlepszych w lidze. Tylko dwanaście straconych goli to efekt dobrej postawy zarówno Macieja Mielcarza, jak i obrony, którą tworzyli Jarosław Bieniuk, Ugo Ukah, Dudu i, do czasu zawieszenia przez klub, Sebastian Madera. Również pomoc spisywała się całkiem poprawnie. Dawno niewidzianą ochotą do gry imponował wspomniany Budka, a dzielnie sekundowali mu Bruno Pinheiro i Ben Radhia. Więcej oczekiwano za to ze strony Krzysztofa Ostrowskiego i Damiana Radowicza. O ile za grę obronną piłkarzom Widzewa należy się mocne 4+, o tyle w ofensywie ocena musi być surowsza. Czternaście zdobytych bramek to dwa razy mniej niż suma goli wbitych rywalom przez Śląsk czy Lecha. Najskuteczniejszym zawodnikiem z trzema trafieniami okazał się Przemysław Oziębała. Zauważalna jest z kolei wyraźna obniżka formy Piotra Grzelczaka, który wbił zaledwie dwa gole. Niezbyt wiele jakości wniósł Princewill Okachi, który robił dużo wiatru na boisku, ale nader często widać było, że przyjechał do Polski z drugiej ligi maltańskiej. Kilka niezłych występów zaliczył za to 17-letni Mariusz Stępiński.

Wiosną zobaczymy praktycznie taki sam Widzew, jak jesienią, przynajmniej jeśli chodzi o skład. Póki co polityka minimalizmu triumfuje. Wystarczy jednak, że obrona popełni kilka błędów, a brak klasowego napastnika zacznie doskwierać dużo bardziej niż do tej pory.

Autor: Adam Tubilewicz

Udostępnij artykuł na Facebooku

 

Kategoria: Rytm Łodzi, SportComments (0)

Silniejszy ŁKS

Wielu ciekawych piłkarzy zagra w najbliższym czasie w barwach Łódzkiego Klubu Sportowego.

 

Fot. AK

Do drużyny ŁKS dołączyli ostatnio dwaj byli członkowie reprezentacji narodowej, tj. Grzegorz Szamotulski oraz  Maciej Iwański. To jednak nie koniec transferów, oprócz nich sprawdzane są umiejętności młodych zawodników jak np.:  Paweł Kozub, Mateusz Stąporski i Kamil Słaby czy Paul Armand Niankou.

Autor: Wojciech Zwoliński

 

Udostępnij artykuł na Facebooku

Kategoria: SportComments (0)

Certyfikat Złoty Bieg 2011

Serwis internetowy przeznaczony dla miłośników biegania i aktywnego spędzania wolnego czasu www.maratończyk.pl po raz kolejny zorganizował konkurs na Złoty Bieg sezonu 2011. Wśród najlepiej ocenianych imprez biegowych w Polsce znalazło się miejsce dla biegów z województwa łódzkiego!

źródło: www.maratonypolskie.pl

Aby otrzymać certyfikat Złotego Biego 2011 należało przejść dwa etapy. Pierwszy etap polegał na zgłaszaniu kandydatur najlepszych, najciekawszych i najbardziej wyróżniających się biegów w poszczególnych kategoriach np.: Debiut Organizacyjny, Maratony i Półmaratony (duże i kameralne), Biegi na 10k, Biegi Górskie, Biegi przełajowe.

Drugi etap polegał na głosowaniu przez użytkowników portalu na najlepszy bieg w poszczególnych kategoriach.

 

Wśród wyników w poszczególnych kategoriach, znalazły się rówież biegi z województwa łódzkiego:

Debiut Organizacyjny:
I Pabianicki Półmaraton ZHP 4 miejsce (46 zgłoszonych kandydatur)

Maratony Duże:
Łódź Maraton Dbam o Zdrowie 1 miejsce (9 zgłoszonych kandydatur)

Półmaratony Duże:
I Pabianicki Półmaraton ZHP 4 miejsce (28 zgłoszonych kandydatur)

Półmaratony Kameralne:
II Półmaraton Szakala Dookoła Lasu Łagiewnickiego 4 miejsce (26 zgłoszonych kandydatur)

Biegi Przełajowe:
I
I Półmaraton Szakala Dookoła Lasu Łagiewnickiego 4 miejsce (34 zgłoszonych kandydatur)

Miasta Powyżej 100.000 mieszkańców:
Łódź Maraton Dbam o Zdrowie 1 miejsce (83 zgłoszonych kandydatur)

Miasta 25.000 – 100.000 mieszkańców
I Pabianicki Półmaraton ZHP 6 miejsce (69 zgłoszonych kandydatur)

Ostatnie kategorie dotyczyły najlepszych biegów w poszczególnych województwach. W województwie łódzkim najlepiej były oceniane:
1 Łódź Maraton Dbam o Zdrowie
2 I Pabianicki Półmaraton ZHP
3 V Ogólnopolski Bieg Do Gorących Źródeł
4 II Półmaraton Szakala Dookoła Lasu Łagiewnickiego
5 III Dycha Justynów-Janówka.

Organizatorom poszczególnych biegów serdecznie gratulujemy!

Autor: Szymon Drab

Źródło: maratonypolskie.pl

Udostępnij artykuł na Facebooku

 

Kategoria: SportKomentarze są wyłączone

III odsłona Grand Prix Łodzi 2012 – relacja

W ubiegłą niedzielę, 29 stycznia br., w parku im. 3. Maja odbyła się trzecia odsłona Grand Prix Łodzi w biegach przełajowych i nordic walking 2012. Pomimo mroźnej aury gotowość startu zgłosiło blisko 300 zawodników!

Fot. AK

Jako pierwsza wystartowała grupa biegaczy. Szybko dała o sobie znać trasa pełna śliskich i oblodzonych odcinków. Jako uczestnik biegu podjąłem się arcytrudnego zadania połączenia biegu z baletem. Na szczęście orzeł wywinięty na skutej lodem trasie okazał się nieszkodliwy i pozwolił na ukończenie biegu..

Powyższych problemów z pewnością nie miał zawodnik, który jako pierwszy pokonał zmrożoną trasę – Marcin Puszkiewicz, dobiegając na metę w 17:06. Wśród pań jako pierwsza wyścig ukończyła reprezentująca Szakale Bałut Łódź Monika Kaczmarek. Całą trasę pokonała w 21:37.

Tuż po wystrzale startera dla biegaczy do rywalizacji przygotowali się kijkarze z całego regionu. Pierwszy na metę doszedł Arkadiusz Koselski uzyskując czas: 31:25. Natomiast wśród Pań najszybsza była Aleksandra Przybył kończąc zmagania w 36:18.

Tradycyjnie już jak po każdym z biegów i marszów na zawodników czekała pizza oraz ciepła herbata bądź kawa oraz losowanie licznych nagród od sponsorów i parterów cyklu Grand Prix.

Wyniki oraz obszerna fotorelacja znajduje się na stronie organizatora: www.gplodzi.pl

Przy okazji zapraszamy wszystkich miłośników biegania oraz dobrej zabawy na kolejny cykl zawodów, który odbędzie się 19 lutego. Równocześnie obok rywalizacji zawodników odbędzie się konkurs na najlepsze przebranie karnawałowe. Fotorelacja w serwisie Eldezet.pl tuż po zakończeniu zmagań zawodników. Serdecznie zapraszamy.

Autor: Szymon Drab

Udostępnij artykuł na Facebooku

 

Kategoria: SportKomentarze są wyłączone

Łódzkie i Skra grają razem

Sukcesy sportowe Skry Bełchatów przekładają się na promocję i rozwój województwa Łódzkiego. O tym, jak wykorzystać ten ogromny potencjał, przedstawiciele województwa prezes PGE Skra Bełchatów Konrad Piechocki oraz kapitan drużyny Mariusz Wlazły.

 

Fot. AK

Głównym tematem spotkania była organizacja marcowego finału turnieju Ligi Mistrzów, która w tym roku powierzona została Skrze Bełchatów.

 

W trakcie rozmów władze województwa zadeklarowały swoje wsparcie przy organizacji tej imprezy, w zamian za to włodarze Skry Bełchatów pomogą przy organizacji tzw. Orlikowej Ligi Mistrzów w siatkówce.


Autor: Wojciech Zwoliński

Udostępnij artykuł na Facebooku

Kategoria: Rytm Łodzi, SportKomentarze są wyłączone

Grand Prix Łodzi 2012 już w niedzielę!

W ostatnią niedziela stycznia odbędzie się kolejna odsłona Grand Prix Łodzi 2012 w biegach przełajowych i nordic walking. Miłośnicy aktywnego wypoczynku spotkają się w Parku 3 Maja gdzie będą rywalizować na trasie wytyczonej alejkami parkowymi, której dystans liczy 5 km.

Fot. AK

Impreza cieszy się bardzo dużą popularnością wśród mieszkańców Ziemi Łódzkiej, którzy co raz licznej stają na jej starcie. Do zawodów zgłaszać się można w dniu zawodów od 9:15 do 11:15 w biurze zawodów znajdującym się na terenie stadionu Łodzianki.

Najbliższa impreza jest ostatnią szansą na otrzymanie pamiątkowego imiennego medalu, zgodnie z regulaminem, żeby go otrzymać należy wziąć udział w co najmniej 4 marszach lub biegach, a właśnie tyle pozostało do końca całego cyklu.

Tradycyjnie już na godzinę przed startem odbędą się warsztaty z ekspertami Akademii Maratonu Serwisu Biegowego Ziemi Łódzkiej. Nowością na najbliższej imprezie będą zajęcia z instruktorem nordic walking dla wszystkich chętnych zawodników i zawodniczek.

Szczegółowe informacje o całym cyklu znaleźć można na stronie www.gplodzi.pl.

Program imprezy:

  1. 09:15 – otwarcie biura zawodów
  2. 10:45 – akademia maratonu – warsztaty z instruktorem biegania oraz fizjoterapeutą
  3. 11:15 – zamknięcie biura zawodów
  4. 12:05 – start biegu przełajowego
  5. 12:08 – start nordic walking
  6. 13:15 – losowanie nagród
  7. 13:40 – zakończenie imprezy

 

Autor:  Bartłomiej Sobecki

Udostępnij artykuł na Facebooku

 

 

Kategoria: SportKomentarze są wyłączone

Final Four Ligi Mistrzów w Łodzi

Już po raz trzeci w Łodzi odbędzie się prawdziwe siatkarskie święto, czyli Final Four Ligi Mistrzów.

Fot. AK

17 i 18 marca br. w łódzkiej Atlas Arenie zostanie zorganizowany Final Four, czyli impreza siatkarska. Udział w niej wezmą cztery najlepsze drużyny europejskie oraz PGE Skra Bełchatów.

W poprzednich edycjach Final Four Skra zajęła trzecie miejsce. W tym roku chce sięgnąć po złoto.

 

Autor: AK

Udostępnij artykuł na Facebooku

Kategoria: Rytm Łodzi, SportKomentarze są wyłączone

XXVII Bieg Sylwestrowy – relacja

Biegów Sylwestrowych każdego roku w Polsce jest tyle, że z pewnością ciężko byłoby je zliczyć. Każde większe miasto stawia sobie za cel zorganizowanie imprezy biegowej, mającej na celu upamiętnienie odchodzącego sezonu oraz przywitanie Nowego Roku w zdrowym stylu. Tak też było w Łodzi podczas XXVII Biegu Sylwestrowego.

Fot. Szymon Drab

O tegorocznej imprezie było głośno. Z jednej strony organizatorom udało się pobić rekord we frekwencji o 100% (wystartowało w sumie ok. 1200 zawodników). Z drugiej strony dyskusję wywołała informacja, która pojawiła się na stronie organizatora dotycząca ograniczonej ilości medali (przy. red – pierwsze 640 osoby).

Pogoda 31 grudnia nie rozpieszczała. Jednak dla biegaczy 0 st. C oraz lekka mżawka sprzyjały bieganiu. Szybko również funkcjonowało biuro zawodów, co należy zaliczyć na plus organizatorów. Jednak mam nadzieję, że w przyszłym roku numery startowe  nie będą cyframi zapisanymi na zwykłych kartkach papieru, do których doczepiono kupony na posiłek. Obie kartki przy panującej tego dnia pogodzie pięknie odpadały i zaśmiecały ścieżki Lasu Łagiewnickiego. Jako że nie wszystkie numery startowe tak wyglądały, liczę na to, że w przyszłym roku organizator przygotuje odpowiednią ich ilość.

Bieg sylwestrowy składał się z trzech biegów startujących kolejno po sobie. Jako pierwsza wystartowała na dwukilometrowym odcinku młodzież do 16 roku życia. Niestety, z medalu mogła cieszyć się tylko pierwsza trójka. Mimo niewielkiej frekwencji, ciekawym wydarzeniem był jednokilometrowy bieg VIP-ów. Wśród uczestników byli znani sportowcy, politycy oraz przedstawiciele władz samorządowych. Jednak najważniejszym i zarazem cieszący się największą frekwencją był bieg główny na dystansie 10 km. Bieg, który wywołał największe dyskusje. Jako że trzymała mnie jeszcze kontuzja, postanowiłem spokojnie truchtać z aparatem w ręku (foto-galeria poniżej). Po kilkuset metrach na trasie słychać było krzyki i śpiewy. Głos, którego pozazdrościć mogłaby nawet królowa Hymnu państwowego wydobywał się z gardeł Napoleona, Spider-mana, tygryska, jaskiniowca z maczugą (rekwizyt dopuszczony przez straż miejską jako nie zagrażający życiu i zdrowiu innych zawodników) oraz całej zgrai innych przebierańców, którzy zagrzewając innych do biegu równocześnie przy pomocy ‘soku z gumi jagód’ rozgrzewali się na tej zimnej Arturówkowej trasie. Owy sok musiała pić również osoba, która znaczyła kilometry na trasie. Tak nierówno wyznaczonej trasy dawno nie widziałem. Jednak najciekawsze było przede mną…

Kiedy do mety zostało kilkaset metrów troszkę przyśpieszyłem. Jeszcze tylko jeden zakręt w prawo i ostatnie 100 m szybkiej prostej. Kiedy wyszedłem z zakrętu przemiły pan ze stoperem w ręku kazał się zatrzymać! Szybko zrozumiałem dlaczego. Przede mną ukazała się długa kolejka, rodem lat 80-tych. Można zrozumieć małe zamieszanie i chęć spisania zawodników przekraczających linię mety, ale żeby robić to na 100 m PRZED metą? Niestety, co muszę stwierdzić, ilość uczestników przerosła w tym roku organizatora. Nie da się przygotować biegu na ponad 1000 osób na dystansie blisko 10 km bez elektronicznego pomiaru czasu. Bieg Sylwestrowy to już tradycja na Ziemi Łódzkiej, dlatego mam nadzieję, że jednym z postanowień noworocznych będzie wyciągnięcie wniosków i niedopuszczenie do takich sytuacji w przyszłym roku.

 

Z biegowymi pozdrowieniami noworocznymi,

Szymon Drab

 

Udostępnij artykuł na Facebooku

 

Kategoria: SportKomentarze są wyłączone

Roszady w Widzewie

Koszykarki Widzewa Łódź mają nowego trenera. Została nim Elżbieta Trześniewska, asystentka poprzedniego trenera zespołu.

Źródło: pl.wikipedia.org Fot. Reisio

Elżbieta Trześniewska jest byłą koszykarką, reprezentantką Polski. W 1999r. zdobyła Mistrzostwo Europy. Jako trenerka zadebiutuje już 8 stycznia 2012 na spotkaniu wyjazdowym, którym łodzianki zmierzą się z Matizol Liderem Pruszków.

 

Autor: AK
Udostępnij artykuł na Facebooku

Kategoria: SportKomentarze są wyłączone

Strona 1 z 111234510...Najstarsze »

Miej OKO na imprezy!

Kanały informacji

Archiwum Eldezetu