Opublikowano 29 września 2010.
Kategoria: SportWprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.
Opublikowano 15 września 2010.
Kategoria: SportWprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.
Opublikowano 12 września 2010.
Udostępnij artykuł na Facebooku
Mówi się, że Łódź to miasto dwóch klubów: Widzewa i ŁKS-u. Opinia ta przyćmiewa inne dyscypliny sportu, a tych jest u nas naprawde wiele. Jedną z bardziej niekonwencjonalnych form aktywnego spędzania czasu jest Freestyle Football. Dziś prezentujemy grupę młodych ludzi z pasją, którzy rozwijając swoje umiejętności, budują nowy wizerunek Łodzi sportowej.
Freestyle Football to dyscyplina sportu polegająca na wykonywaniu sztuczek z piłką. Wyróżniamy cztery podstawowe style gry, tzn. Air — wykonywanie sztuczek żonglując piłką w pozycji stojącej, Upper — wykonywanie sztuczek piłką za pomocą głowy, karku. Sit down — wykonywanie sztuczek piłką w pozycji siedzącej oraz Ground, który potocznie nazywany jest „tańcem z piłką” polega on na rytmicznym i dynamicznym wykonywaniu zwodów piłkarskich. Za ojca tego sportu uważa się Diego Maradonę, lecz dopiero parę lat temu, gdy firma Nike wydała filmiki i kolekcję ubrań z Seri „Joga Bonito”, w której wystąpili najlepsi piłkarze na świecie sport ten nabrał dużego rozgłosu. Owa dyscyplina jest mało rozpowszechniona w Polsce, ale w naszym mieście znalazło się trzech nastolatków, którzy postanowili trenować ten sport i są to: Rafał Cegliński, Łukasz Postek i Mikołaj Trzcinka, tworzą oni Eudezet Freestyle Team. Ich pasja narodziła się gdy w Internecie trafili na filmiki Joga Bonito, zafascynowani tym co można zrobić z piłką postanowili spróbować swoich sił w tej dyscyplinie.
Dziś nie potrafią już sobie wyobrazić dnia bez piłki, trenują w każdej wolnej chwili około dwie godziny każdego dnia i oczywiście widać tego pozytywne skutki. Ich pokazy cieszą się dużym zainteresowaniem wśród osób w każdym wieku. Można spotkać ich na ulicy Piotrkowskiej, na której pokazują ludziom na czym polega ten sport. Jeśli ktoś jest zainteresowany, i chce poznać lepiej tę dyscyplinę, zachęcamy do odwiedzenia strony: http://eudezetfreestyleteam.wordpress.com/ lub do obejrzenia ich pokazu na żywo, który odbędzie się podczas Mistrzostw Dzielnic 25 września na Stawach Jana. Redakcja Eldezet.pl życzy powodzenia młodym zawodnikom.
Autor: Rafał Cegliński
Korekta: Natalia Olczak
Kategoria: SportComments (1)
Opublikowano 08 września 2010.
Udostępnij artykuł na Facebooku
To będzie prawdziwa gratka dla miłośników biegania z Łodzi i okolic (a także wszystkich chętnych z dalszych rejonów Polski). 3 października 2010 r. o godz. 12:00 w naszym mieście odbędzie się pierwszy oficjalny półmaraton (21 km 97,5 m). Dotychczas, tej długości dystans wyznaczony był tylko obok maratonu organizowanego przez mBank, który w tym roku z powodów organizacyjnych w Łodzi się nie odbędzie.
I Półmaraton Szakala, organizowany jest przez Klub Sportowy „Szakale Bałut Łódź”. Trasa biegu wyznaczona jest z dala od hałasu miasta, zatłoczonych ulic i betonu. Czy w Łodzi jest takie miejsce? Oczywiście, że tak. Jest nim Las Łagiewnicki, a sam bieg odbędzie się w ponad 90% duktami i ścieżkami leśnymi.
Każdy uczestnik po zakończonym biegu otrzyma wyjątkowy i niebanalnie zaprojektowany pamiątkowy medal. Wszak przebiec taki dystans w określonym limicie czasu (organizatorzy ustalili limit czasu na 2h 45 min) nie jest łatwo! Sama próba podjęcia się takiego dystansu, może stanowić doskonały sprawdzian własnych możliwości, sił i przygotowania do ewentualnego maratonu.
Jako iż Eldezet.pl objął patronatem półmaraton, od Redakcji przygotowana jest dodatkowa niespodzianka dla zwycięzców!
Specjalnie dla czytelników porozmawialiśmy z jednym z organizatorów półmaratonu, radnym m. Łodzi, a zarazem założycielem klubu Szakale Bałut — Panem Maciejem Rakowskim.
Szymon Drab: Proszę Pana, dlaczego taki dystans, a nie inny?
Maciej Rakowski: Dobre pytanie. Nie mieliśmy jeszcze śmiałości, by porwać się na organizowanie maratonu. Z kolei w Łodzi odbywa się kilka imprez biegowych na krótszych dystansach. Nasz półmaraton będzie w tym roku najdłuższym biegiem w regionie. Poza tym, jest to bieg wokół Lasu Łagiewnickiego, a jego obiegnięcie daje właśnie dystans około 20 km.
S.D.: Proszę powiedzieć, jaka jest historia Szakali Bałut — bo to od niego wywodzi się nazwa półmaratonu — Bieg Szakala, prawda?
M.R.: Oba człony nazwy świetnie do siebie pasują. Po raz pierwszy pobiegliśmy pod tą nazwą podczas łódzkiego maratonu w 2007 r. No cóż, sukcesu wtedy nie odnieśliśmy, ale nazwa została. Dziś na dźwięk słowa „Szakale” biegacze innych Klubów odczuwają niepokój, bo już dobrze wiedzą, że Szakal biega szybko.
S.D.: Dobrze przeprowadzone zawody, to nie tylko dobra organizacja, ale również ilość zawodników biorących w nim udział. Ilu chętnych spodziewają się Państwo na półmaratonie i jak Szakale starają się zachęcić do wzięcia udziału na takim dystansie (w Łodzi i okolicach odbywają się głównie biegi na 10km)?
M.R.: Biegów jest wiele, a zawodnicy jadą na te zawody, które już mają wyrobioną markę. Liczymy, że przyciągniemy około 300 osób. O naszym biegu będziemy informować tzw. szeroką publiczność (przez informacje medialne), ale również kierujemy zaproszenia wprost do biegaczy — podczas różnych zawodów organizowanych w regionie, przez mailowe zaproszenia przesłane do klubów biegacza z centralnej Polski, wreszcie przez nasze osobiste kontakty.
S.D.: Czy w Łodzi są dobre warunki do biegania oraz organizacji zawodów biegowych?
M.R.: Biegać można wszędzie. Tu w bieganiu nie przeszkadza tropikalny klimat ani metrowe śniegi. Wystarczy chcieć.
S.D.: Ostatnimi czasy każde większe miasto stara się promować aktywny sposób spędzania
wolnego czasu — w tym biegania. Czy Łódzkie kluby biegaczy oraz Szakale również starają się zachęcić do biegania mieszkańców naszego miasta?
M.R.: To prawda, biega coraz więcej osób. Wielu tylko rekreacyjnie, boją się startu w zawodach. Ale kluby mają w swoich szeregach nie tylko tych, którzy trenują codziennie i na zawodach walczą do utraty tchu, ale również weekendowych sportowców, którzy bieg są w stanie tylko przetruchtać. Często okazuje się jednak, że zaczynający od truchtania oczekują coraz lepszych rezultatów i przeistaczają się w prawdziwych biegaczy.
S.D.: Czy ciężko jest namówić ludzi do biegania, bądź uprawiania innego sportu?
M.R.: To zależy. Ci co myślą o zdrowiu, lubią rywalizację, chętnie do nas dołączają. Ale wciąż zbyt wielu osobom sport kojarzy się z siedzeniem przed ekranem z piwem w jednej łapce, a z miską chipsów w drugiej.
S.D.: Kilka pytań z tych osobistych. Jak zaczęła się Pana przygoda z bieganiem?
M.R.: Przez lata nie lubiłem biegać. Gdy zamieszkałem w Arturówku nie mogłem nie korzystać z bliskości lasu, ale biegałem mało i rzadko. Jednak wiosną 2007 r. usłyszałem, że mój szwagier przebiegł maraton we Wrocławiu. Od razu zgłosiłem się do maratonu łódzkiego, miałem 20 dni na „przygotowanie” i bieg jakoś ukończyłem. Ale to głupi pomysł zaczynać bieganie od maratonu i to na dodatek w zasadzie bez treningu. Potem wszystko bardziej boli.
S.D.: Jakie są Pana najbliższe plany biegowe, ewentualnie ważne starty?
M.R.: Plan na dziś: wrócić do formy z wiosny. I poprawić „życiówkę” w maratonie, czyli pobiec go na przykład w 2:58 h
S.D.: Co jest dla Pana ważniejsze — wynik (rekord), czy sam udział w zawodach?
M.R.: Wynik. Choć bywają biegi, w których za wszelką cenę o niego nie walczę (jak na przykład podczas maratonów w tropikach).
S.D.: Przepis na sukces w bieganiu?
M.R.: Zacząć biegać. I nie przestawać.
S.D.: Tytułem zakończenia, jak przekona Pan wszystkich niezdecydowanych, że warto wziąć udział w półmaratonie?
M.R.: Po prostu warto. Tego, co debiutant czuje bezpośrednio po ukończeniu takiego biegu (i tego, co czuje następnego dnia — śmiech) nie da się z niczym porównać. Tu każdy może poczuć się jak prawdziwy sportowiec.
S.D.: Dziękuję za rozmowę.
M.R.: Dziękuję i zapraszam.
Wszystkich zainteresowanych — zarówno uczestników, jak i kibiców — serdecznie zapraszamy.
Więcej informacji i zapisy do półmaratonu: www.szakalebalut.pl
Autor: Szymon Drab
Korekta: Magdalena Wójcik
Kategoria: SportComments (0)
Opublikowano 08 września 2010.
Kategoria: Sport, Wtyczka KulturalnaWprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.
Opublikowano 30 sierpnia 2010.
Kategoria: Rytm Łodzi, SportWprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.
Opublikowano 30 sierpnia 2010.
Kategoria: SportWprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.
Opublikowano 17 sierpnia 2010.
Udostępnij artykuł na Facebooku
Tydzień temu pisaliśmy o zbliżających się Mistrzostwach Polski o puchar Strongmanów. Teraz nadszedł czas na podzielenie się wrażeniami i faktami z tej imprezy.
Tego można było się spodziewać, jak zwykle strongmani pokazali, na co ich stać i sprawili, że publiczność klaskała, gwizdała i krzyczała. Doping publiczności tak wpłynął na zawodników, że ci cały czas byli uśmiechnięci i zadowoleni — dawali z siebie wszystko. Nawet gdy na ich twarzach występował mały grymas zmęczenia i niemocy, dobry humor ich nie opuszczał. Również Irek Bieleninik, jako prowadzący, pokazał klasę i pełen profesjonalizm.
— Widzieliście, jak położył belkę na głowie? (chodzi o Sławomira Toczka) Dlatego ma taką płaską głowę! Uświadomił sobie, że belka waży 170 kg i może mu fryzurę popsuć i dlatego puścił belkę (śmiech) — powiedział Irek Bieleninik — na co Toczek szybko zrewanżował się prowadzącemu. Widownia wybuchła śmiechem.
Chwilę później wyszedł od dawna oczekiwany gość. Mianowicie Robert Piotrkowicz — mistrz Polski, Europy i świata w kulturystyce, który w rytm muzyki prężył swoje umięśnione, nasmarowane oliwką ciało. Kobiety mdlały z wrażenia, a mężczyźni zazdrościli mistrzowi tak idealnie wyrzeźbionego torsu.
Oczywiście nie zabrakło zapowiedzianego występu naszego polskiego Elvisa Presleya, czyli Jacka Dymka. Pomimo deszczu wystąpił w charakterystycznym białym stroju i z nienaganną fryzurą. Dzięki niedopiętej marynarce mogliśmy podziwiać muskularne ciało byłego strongmana.
Jednak głównym celem tej imprezy było wyłowienie mistrza. Oto statystyki:
Pierwsze miejsce zajął Tomasz Nowotniak (36 pkt.), drugie miejsce należy do Sławomira Toczka (33 pkt.), trzecie zaś do młodego strongmana z Tuszyna — Michała Kopackiego (32,5 pkt.), potem kolejno miejsca zajęli: Tyberiusz Kowalczyk (20 pkt.), Jarosław Dymek (13 pkt.), Paweł Matysiak (9 pkt.), Dominik Pudzianowski (8 pkt.).
Pomimo niesprzyjającej pogody mistrzostwa uznano za bardzo udane, toteż z niecierpliwością czekamy na kolejny taki event.
Gratulacje dla wszystkich zawodników biorących udział w tych jakże ciężkich zmaganiach.
Autor i korekta: Magdalena Wójcik
Kategoria: SportComments (3)
Opublikowano 07 sierpnia 2010.
Udostępnij artykuł na Facebooku
Już 15 sierpnia 2010 r. na stadionie miejskim w Tuszynie odbędą się Mistrzostwa Polski o Puchar Strongmanów. W zmaganiach wezmą udział m. in.: Michał Kopacki, Krzysztof Radzikowski, Ireneusz Kuraś, Jarosław Dymek oraz Tyberiusz Kowalczyk.
Zawodnicy zmierzą się w konkurencjach:
— spacer farmera 125 kg na odległość;
— uchwyt Herkulesa;
— hantel 75 kg;
— belka na barki 140 kg na ilość;
— tir na szelkach (20 ton);
— spacer buszmena 400 kg.
Swoją obecnością zaszczyci nas Robert Piotrkowicz — mistrz Polski, Europy i świata w kulturystyce. Wystąpi on w specjalnym pokazie kulturystycznym. Jego występ dopełni Jacek Dymek, który zaśpiewa znane utwory Elvisa Presleya.
Imprezę poprowadzi przebojowy artysta estradowy — Irek Bieleninik.
Wstęp wolny.
Serdecznie zapraszamy!
Redakcja Eldezet.pl
Korekta: Magdalena Wójcik
Kategoria: SportComments (0)
Opublikowano 05 lipca 2010.
Kategoria: SportWprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.
